niedziela, 24 kwietnia 2011

Z okazji Świąt Zmartwychwstania Pańskiego proszę przyjąć najlepsze życzenia: błogosławieństwa Zmartwychwstałego Chrystusa, radości i nadziei płynącej z pustego grobu Pańskiego, wiary, dającej moc w trudach codzienności. Życzę Wesołych, radosnych i zdrowych Świąt Wielkanocnych
Robert Godek
Starosta Strzyżowski

poniedziałek, 11 kwietnia 2011

Katyń - Smoleńsk. Dwa rozdziały historii

Kiedy rok temu przygotowywaliśmy uroczystości mające na celu upamiętnienie naszych rodaków pochodzących z powiatu strzyżowskiego, zamordowanych w Katyniu, Charkowie i Twerze nie przypuszczaliśmy, że spotka nas wszystkich tak wielki dramat. Okazało się, że tragiczna klamra historii w jakże fatalny sposób splotła ze sobą dwa wydarzenia: katyńskie ludobójstwo sprzed 70 lat dokonane na polskich oficerach i policjantach przez sowieckich zbrodniarzy i największą katastrofę w najnowszej historii Polski, jaką stała się tragiczna śmierć tak wielu wybitnych współczesnych Polaków w wyniku rozbicia prezydenckiego samolotu w smoleńskim lesie.
Dzisiaj, wspominając tamte wydarzenia, przywołujemy przede wszystkim pamięć o ludziach, którzy zginęli - zarówno o tych, którzy w 1940 r. dla Ojczyzny oddali życie jako żołnierze, jak i o tych, którzy zginęli wypełniając służbę współczesnej Polsce, jaką jest także pielęgnowanie czci i pamięci o naszych narodowych bohaterach.
Kwiecień - polski miesiąc pamięci narodowej - nabrał w ostatnich latach nowego, jakże aktualnego wyrazu - 2 kwietnia, godz. 21.37, 10 kwietnia Smoleńsk, 13 kwietnia - Dzień Katyński ustanowiony przez Ś.P. Lecha Kaczyńskiego...
Jest taka tęsknota, wyrażana nieraz w naszej myśli społecznej, żeby wreszcie uciec przed tragicznymi wydarzeniami polskiej historii, żeby przestać mówić o klęskach, rozpamiętywać rany, żeby nasza polska tradycja była bardziej pozytywna, wychowawcza, z większą dozą optymizmu. Pragnienie jak najbardziej słuszne, ale jak to uczynić, kiedy ten trudny polski los, jak w wypadku tych dwóch różnych, a jednak podobnych wydarzeń nas dotyka, kiedy okazuje się, że niezależnie od historycznych okoliczności towarzyszą nam kolory żałobne, a obowiązek pamięci jest nie tylko narodową, ale czysto ludzką powinnością. Wspomnijmy dzisiaj oficerów i policjantów z naszego powiatu zamordowanych w Katyniu, wspomnijmy Ś.P. Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego z małżonką, Parlamentarzystów: Grażynę Gęsicką, Leszka  Deptułę, Stanisława Zająca i wszystkie inne ofiary tragicznej smoleńskiej katastrofy. Dołączyli przecież do tak wielu naszych rodaków, którzy na tej trudnej, a nawet tragicznej drodze byli przed nimi...

czwartek, 30 grudnia 2010

SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU!

Życzę Państwu szczęścia, zdrowia i pomyślności w Nowym 2011 Roku! 
Życzę, by spełniły się plany i marzenia a każdy dzień wypełniony był Dobrem i Pięknem. Życzę także jak najwięcej zadowolenia z działalności naszego samorządu i służb publicznych na naszym terenie, pozytywnych wydarzeń w rodzinach, jak również w całej społeczności naszego powiatu, sukcesów w pracy zawodowej i społecznej oraz błogosławieństwa Bożego.

Robert Godek
Starosta Strzyżowski

Po stronie Dobra

Ksiądz Sławomir Oder - postulator procesu beatyfikacyjnego Ojca Św. Jana Pawła II wraz z włoskim dziennikarzem Saverio Gaetą wydali książkę opowiadającą o postaci i życiu Karola Wojtyły - Jana Pawła II "Dlatego Święty". Wyjątkowość tej publikacji polega chyba przede wszystkim na tym, że zapewne po raz pierwszy próbuje ona w sposób całościowy ująć osobę i życie naszego Papieża w stosunkowo prostych słowach, ale jednocześnie, wykorzystując zgromadzoną podczas procesu wiedzę, ukazuje niezwykłość tej postaci. Znajdziemy tam zarówno kronikarskie sprawozdanie z kolejnych etapów życia Wojtyły, ciekawe i ujmujące anegdoty, jak również fascynację jego duchową wielkością, dokonaniami i przemożnym wypełnieniem wiarą każdego etapu życia.
Tak postrzegaliśmy Ojca Św. wszyscy. Był dla naszego pokolenia Ojcem i nauczycielem, nieraz nazywaliśmy Go największym z Polaków, był naszą dumą i spełnioną nadzieją. Dlaczego spełnioną? Bo to za jego sprawą, czego do dzisiaj wielu nie chce przyznać, narodził się ruch "Solidarności", a następnie w całej Europie upadł system komunistyczny, Polska zaś stała się krajem demokratycznym i niepodległym.
Gdy czytamy kolejne karty publikacji Ks. Odera, uderza prostota i jednoznaczność tej postaci, co zresztą także nas zawsze fascynowało na kolejnych papieskich pielgrzymkach. Prostota i jednoznaczność przejawiająca się w świadomym wyborze zasad religijnych dla całego życia, w opowiedzeniu się za każdym razem po stronie Ewangelii i Dobra....
Warto to dzisiaj przypomnieć, gdy wokół nas tyle zła, inspirowanej niechęci, gdy różne stopnie podejmowanej rywalizacji przesłaniają podstawowe zasady chrześcijańskie i nawet czysto ludzkie powinności, gdy próbuje się ludziom wmówić, że osobiste urazy i niechęci oraz wola odegrania się są wystarczającym uzasadnieniem dla niszczenia autorytetu i osoby drugiego człowieka. Przypomnieć, że te postawy to aberracja, wypaczenie, mimo że hałaśliwe i uzurpujące sobie prawo do ferowania wyroków, nie mają nic wspólnego z rzeczywistymi powinnościami i rozumianą w świetle chrześcijańskich i ludzkich wartości prawdą.
Gdzie jest ta prawda? Prawdą jest sprawiedliwa ocena, szacunek dla każdej ludzkiej osoby, w tym nawet dla politycznych czy osobistych przeciwników, wybaczenie i zawsze chęć niesienia pomocy. Prawdą jest Dobro, nie Zło. Musimy o tym pamiętać i wybaczać nawet tym, którym najbardziej zależy na naszym unicestwieniu ... Tylko tak bowiem możemy stanąć po właściwej stronie - po stronie Dobra, za przykładem wielu postaci, ale też w sposób szczególny wypełniając testament i przesłanie naszego Ojca Świętego.

czwartek, 23 grudnia 2010

WESOŁYCH ŚWIĄT

Z okazji Świąt Bożego Narodzenia życzę Państwu wiele rodzinnego ciepła przy wigilijnej wieczerzy, głębokiego przeżycia prostoty i wielkości narodzenia małego Jezusa, spokoju i odpoczynku podczas świątecznych dni, zdrowia, pomyślności i wszystkiego, co najlepsze w zbliżającym się 2011 Roku.

Robert Godek
Starosta Strzyżowski

wtorek, 7 grudnia 2010

Krajobraz powyborczy

Za nami kolejne wybory samorządowe. Jak zawsze trudne, zarówno w przeprowadzeniu jak i w późniejszym ukształtowaniu nowej kadencji władz lokalnych i regionalnych. W zmaganiach wyborczych na naszym terenie uczestniczyła rekordowa liczba kandydatów, zwłaszcza jeżeli chodzi o Radę Powiatu. Podobnie było w wielu miejscach w województwie i kraju. Choć były i takie okręgi w wyborach do Rad Gmin, w których wystartował tylko jeden kandydat, a w dwóch naszych gminach w szranki wyborcze  stawał tylko jeden kandydat na wójta - pełniący dotychczas tę funkcję. Trzeba powiedzieć, że nie jest łatwa ta nauka demokracji. Wiele osób - na naszym terenie nawet 50% nie bierze udziału w wyborach, z drugiej strony sama kampania wyborcza niekoniecznie cechuje się pozytywnym przekazem i merytoryczną treścią, co stwierdzić należy z ubolewaniem. Trzeba też jednak dodać, że przykład idzie od góry...
Demokracja to kompromis - wyniki wyborcze dla jednych stanowią powód do zadowolenia - dla innych są rozczarowaniem. Generalnie jednak wybory - przynajmniej na naszym terenie udowodniły, że merytoryczna i pozytywna kampania ma swoją wartość. a środowiska opierające swój przekaz na atakach personalnych i osobistych niechęciach nie zyskały większego znaczenia,
Czas przystąpić do nowej pracy, otworzyć nowy rozdział. Po ukształtowaniu na nowo mechanizmów demokratycznych podjąć należy jak najlepszą służbę społeczeństwu, w tych miejscach, do których zostaliśmy wybrani. Kampania wyborcza się skończyła, czas też zakończyć rywalizację poszczególnych środowisk i podjąć jak najlepszą współpracę dla wspólnego dobra. 

czwartek, 11 listopada 2010

Przemówienie z okazji Narodowego Święta Niepodległości i 92. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości wygłoszone podczas powiatowych obchodów w Strzyżowie 11.11.2010 r.

Czcigodni Księża, Dostojni Goście, Szanowni Państwo
Gromadzimy się jak co roku jako społeczność gminy Strzyżów i powiatu strzyżowskiego, aby w tej wspólnocie przeżywać obchody Narodowego Święta Niepodległości. Nasze uroczystości mają wymiar religijny – jak przystało na naszą wiarę i tradycję – sprawy naszej wspólnoty chcemy zawierzyć Bożej Opatrzności i trwającej tu w Strzyżowie od wieków naszej Opiekunce - Matce Bożej Strzyżowskiej.
Dziękujemy Czcigodnemu Księdzu Dziekanowi za sprawowaną ofiarę Mszy Świętej, Księdzu Kaznodziei za wygłoszona homilię, a mieszkańcom Strzyżowa i wszystkim zgromadzonym za liczną obecność.
Naszym uroczystościom towarzyszą symbole: polska biało – czerwona flaga, hymn państwowy, liczne poczty sztandarowe łączące nasze lokalne i środowiskowe wspólnoty. W dzień taki jak dzisiaj symbole te są niezwykle wymowne. Przypominają o łączności międzypokoleniowej, wskazują na to, co jako Naród nas zawsze łączyło i łączy również we współczesnym świecie. Wydaje się, że jako Polacy, więcej powinnismy mówić właśnie o tym, co nas łączy, a mniej o tym, co nas dzieli.
Obchody 92. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości w ramach Narodowego Święta Niepodległości przeżywamy w szczególnie tragicznym roku dla naszej narodowej wspólnoty i naszego państwa. W roku, w którym wydarzyła się tragedia smoleńska, w której zginął Prezydent Rzeczypospolitej z małżonką i wielu wybitnych Polaków współczesnego pokolenia, także mieszkańców naszego regionu, w roku klęski powodzi  i osuwisk, ale również w roku 70 rocznicy zbrodni katyńskiej i wielkich narodowych rocznic: bitwy pod Grunwaldem, cudu nad Wisłą. 30 - lecia powstania NSZZ Solidarność. Te wydarzenia w jakiś sposób przemawiają do nas, wzywają do refleksji, do spojrzenia z szerszej perspektywy na to, czym żyjemy jako współczesna, polska wspólnota narodowa.
„Polska to jest wielka rzecz” – pisał Stanisław Wyspiański w „Weselu”. Wierne temu zawołaniu były całe pokolenia synów i córek naszego Narodu, walczących o odzyskanie niepodległości, tułających się po całym świecie w tak wielu okresach emigracji, działających dla Polski w instytucjach międzynarodowych i państwowych. Przez wieki wypracowaliśmy dwa modele służby Ojczyźnie: model romantyczny, w którym ważne jest poświęcenie, ofiarność i gotowość do walki zbrojnej oraz model pozytywistyczny, w którym liczy się codzienna, systematyczna praca, nastawienie na rozwój gospodarczy i wspieranie spójności społecznej. Między tymi modelami patriotyzmu nie ma sprzeczności, są one komplemantarną całością, dzięki której lepiej możemy zrozumieć i zastosować to, czym w polskiej tradycji jest służba Ojczyźnie, także dzisiaj, w Polsce współczesnej, na progu XXI wieku.
Jedno przesłanie wydaje się niepodważalne. Nasza historia, działalność dla Ojczyzny naszych przodków - w wielu przypadkach okupiona najwyższą ofiarą życia - wzywa nas, byśmy we współczesnym, wolnym i demokratycznym, polskim kraju rozumieli, czym jest i jaką wartość stanowi narodowa niepodległość i samodzielne państwo. O tej własnie wartości, o zawsze aktualnej potrzebie służby Ojczyźnie musimy pamiętać, negocjując umowy gospodarcze i polityczne z sąsiadami, wypełniając nasze uczestnictwo w strukturach międzynarodowych jak Unia Europejska i Sojusz Północnoatlantycki czy dążąc do pełnego wyjaśnienia katastrofy smoleńskiej. Nasza historia i tradycja wzywa nas do uczestnictwa w życiu publicznym, do wypełniania obowiązków patriotycznych i obywatelskich, które co prawda wymagają od nas wysiłku, ale w przeciwieństwie do wielu okresów w naszej historii współcześnie nie powodują nakładania jakichkolwiek represji.
Szanowni Zgromadzeni!
Pozwólcie na jeszcze jeden wątek w tym wystąpieniu. W roku bieżącym kończy się czteroletnia kadencja władz samorządowych, a 21 listopada odbędą się wybory nowych władz lokalnych i regionalnych. W samorządzie powiatowym i w samorządach naszych gmin przez ostatnie cztery lata staraliśmy się widzieć sprawowanie władzy przede wszystkim jako jak najlepszą służbę naszej wspólnocie i realizację konkretnych, potrzebnych dzisiaj projektów rozwojowych, ale także jako wypełnienie zadań państwowych na tym pięknym obszarze naszego kraju, jakim jest powiat strzyżowski.
Chciałbym w imieniu swoim, Zarządu i Rady Powiatu w Strzyżowie III kadencji serdecznie podziękować za ten okres współpracy  mieszkańcom, samorządom gmin, z samorządem Gminy Strzyżów, Księdzu Dziekanowi, Dyrektorom i pracownikom naszych podmiotów gospodarczych i jednostek publicznych, tak wielu innym podmiotom działającym w naszej społeczności i poza nią. W tych podziękowaniach chciałbym zmieścić  także podziękowanie za obecność na uroczystościach z okazji świąt państwowych i narodowych oraz innych. Dziękuję orkiestrze strażackiej, pocztom sztandarowym, dzieciom i młodzieży z Waszymi opiekunami, w tym wspaniałym przedszkolakom, żołnierzom Podhalańczykom, Kombatantom i Sybirakom, oficjalnym delegacjom, tak pięknie rozwiniętemu Związkowi Strzeleckiemu w Strzyżowie, mieszkańcom, którzy za swój obowiązek widzą wywieszenie flag państwowych czy uczestnictwo we wspólnych obchodach. Dziękuję Panu Burmistrzowi i samorządowi Gminy Strzyżów m.in. za współpracę w organizacji najważniejszych uroczystości państwowych i innym samorządom gmin z naszego powiatu za współdziałanie w wielu różnych przedsięwzięciach.
Kończąc niniejsze wystapienie chciałbym Państwu życzyć jak najlepszego rozwoju naszego współczesnego Państwa, które powinno rozumieć i odpowiadać na potrzeby obywateli, zadowolenia z działalności służb publicznych i wszelkiej pomyślności. Zachęcam do udziału w wyborach 21 listopada bieżącego roku, który jest naszym obywatelskim obowiązkiem i życzę jak najlepszych dla naszej lokalnej wspólnoty decyzji. Poświęcenie, mądra działalność naszych przodków, tak wiele pomyślnych wydarzeń z przełomu XX i XXI wieku sprawiły, że dzisiaj obowiązki patriotyczne można powiedzieć są wpisane w naszą codzienną, zwykłą działalność i pracę: indywidualną i zbiorową. Korzystajmy więc z tych możliwości i bądźmy dumni z naszej historii i naszego Państwa.
Dziękuję za uwagę

niedziela, 24 października 2010

Przekroczone granice

To, co stało się w Łodzi napawa wielkim smutkiem. W tym dramatycznym 2010 r. do tak wielu tragicznych wydarzeń dochodzi jeszcze zabójstwo popełnione z premedytacją przez sprawcę, którego motywacją nie były motywy osobiste, ale niechęć, czy tez nienawiść do określonych osób ze względu na ich przynależność polityczną, czy też w ogóle funkcjonowanie w sferze polityki.
Tak jak nigdy nie powinna się wydarzyć katastrofa smoleńska, tak samo nie powinno nigdy mieć miejsca to wydarzenie. Fundamentem naszej współczesnej rzeczywistości społecznej jest przecież nauczanie Ojca Św. i dopiero co wyniesionego na ołtarze Księdza Jerzego Popiełuszki - kapelana "Solidarności", a w tym nauczaniu znane słowa z nauki chrześcijańskiej: "Zło dobrem zwyciężaj" i "Jedni drugich brzemiona noście". Tradycja ruchu "Solidarność" to zresztą dążenie do prawdy, wolności, niezależności, ale oparte na metodach pokojowych, poprzez świadome wyrzeczenie się przemocy.
Wytłumaczeniem łódzkiej zbrodni dokonanej - co by nie powiedzieć z przyczyn politycznych, na nieznanym człowieku - może być wiele czynników, na pewno jednym z nich jest płaszczyzna metafizyczna - istnienie sił zła w świecie, dla których metody pokojowe, wartości nie są do zaakceptowania. W płaszczyźnie społecznej podkreślamy atmosferę dzisiejszego życia politycznego, demonstrowaną niechęć polityków do siebie nawzajem, słowa przekreślające godność i osobową wartość drugiego człowieka, odpowiedzialność dziennikarzy beztrosko szermujących nawet najcięższym słowem wobec każdego, kogo akurat zechcą skrytykować.
Dużo w tym prawdy. Sam doświadczyłem wielokrotnie, że dla wielu osób wolność słowa, tak ciężko okupiona przez działaczy z lat 80-tych, dzisiaj służy li tylko do realizacji własnych ambicji, jest instrumentem, który pozwala na publiczne uzewnętrznienie własnych animozji i bez jakiejkolwiek odpowiedzialności niszczenie godności i dobrego imienia drugiego człowieka.
Trudno się zgodzić z taką wizją tej konstytucyjnej wartości społeczeństw demokratycznych, jaką jest wolność słowa. Jej podstawą jest bowiem służba prawdzie, w której mieści się pojęcie obiektywizmu, a ze starożytności wiemy, że także pojęcie dobra. Nigdy zaś prawda i dobro nie mogą mieć na celu niszczenia osobowej wartości człowieka - w takiej wersji bowiem dobro staje się złem a prawda, obdarta z podstawowej zasady obiektywizmu, zamienia się tylko w instrument służący do pognębienia bliźniego.
Do czego prowadzi taka beztroska i społeczne przyzwolenie na tego typu wizję wolności słowa zobaczyliśmy w Łodzi. Szczycimy się od lat, że w naszej historii nie mieliśmy królobójców, że naszą tradycją nigdy nie była przemoc, ale metody pokojowe, że walczyliśmy o wolność innych - dzisiaj zaś coś w Narodzie chyba się złego stało, jeżeli dochodzi do takiego wydarzenia. Przekroczone zostały pewne granice, a łódzkie zabójstwo porównać można chyba tylko do zabójstwa Prezydenta Narutowicza sprzed 88 lat. 
To prawda, że mimo wszystko nasza demokracja jest ciągle jeszcze bardzo niedojrzała, że mamy za sobą kilka wieków niechęci do władzy, która zawsze była obca, że trudno nam się przyzwyczaić do tego, że mamy nasze własne, polskie państwo i w związku z tym stosujemy w życiu społecznym i w indywidualnym postępowaniu metody wypracowane przez pokolenia, a niekoniecznie przystające do dzisiejszej rzeczywistości. Jeżeli jednak chcemy utrzymać tak ciężko zdobyte wartości, jeżeli chcemy żyć w wolnym i rozwijającym się państwie, nie możemy przyzwalać na  metody i czyny, które to Państwo i wszystko, co się z nim wiąże zohydzają. Nie może być przyzwolenia dla szerzenia nienawiści, braku obiektywizmu, niszczenie ludzkiej godności, tylko dlatego, że ktoś pełni funkcję publiczną lub reprezentuje ugrupowanie, z którego poglądami się nie zgadzamy. W konsekwencji takich działań rodzi się bowiem agresja, a - jak uczy łódzkie doświadczenie - stąd już tylko krok do tragedii.
W Łodzi doszło do przekroczenia granicy, która nie powinna nigdy zostać przekroczona. Ta tragedia wzywa nas - nie tylko polityków, powiedziałbym przede wszystkim dziennikarzy do przestrzegania zasady odpowiedzialności za słowo, które jak się okazuje nie tylko może zranić, ale może też zabijać. Niezgoda na te metody, brak przyzwolenia na agresję, szacunek dla innych ludzi powinny cechować nasze życie publiczne na wszystkich poziomach. Najwyższy chyba już czas przypomnieć słowa Św. Pawła z Nowego Testamentu: "A jeśli u was jeden drugiego kąsa i pożera, baczcie, byście się wzajemnie nie zjedli".

piątek, 3 września 2010

Przywrócona pamięć

Jest taki obowiązek, który szczególnie we wrześniu warto przypomnieć. To obowiązek pamięci. Wrzesień to tradycyjnie w naszej kulturze miesiąc pamięci narodowej. 1. września 71 lat temu rozpoczęła się II wojna światowa, 17. września Armia Czerwona wkroczyła na terytorium II Rzeczypospolitej. Rozpoczął się wtedy czas wielkiego dramatu, który ze swoimi skutkami politycznymi trwał praktycznie aż do 1989 roku. 
Najbardziej dramatyczny okres wojny wspominany jest do dzisiaj w wielu naszych rodzinach, jako czas wielkich prób, wyrzeczeń i wielu tragedii. Dominacja sowiecka i komunistyczny system w powojennej Polsce wykreowały w retoryce propagandowej pewien mit tego okresu - jednostronny i oparty na zafałszowaniu rzeczywistości, w którym walka z Niemcami i hitleryzmem była fundamentem życia społecznego, ale walka ta oparta była na współpracy i przyjaźni z ZSRR i jego różnymi formacjami militarnymi. Ten fałszywy mit najlepiej ilustrują bardzo popularne w tym okresie seriale "Czterej pancerni i pies" czy "Stawka większa niż życie". 
W takiej interpretacji naszej historii trudno było zmieścić jakiekolwiek fakty, w których sowiecka Rosja nie byłaby przedstawiana jako nasz przyjaciel i sojusznik. Dlatego w tym czasie wiele zdarzeń, dokumentów, które nie pasowały do tego wykreowanego obrazu skazywano na zapomnienie, były one nieobecne w potocznej świadomości - jeżeli znane, to tylko wąskiemu gronu specjalistów. Co więcej - za ich upowszechnianie groziło nawet więzienie.
Symbolem tego kłamstwa stał się Katyń. Zbrodnia ludobójstwa dokonana na polecenie najwyższych władz ZSRR z samym Stalinem na czele na ponad 21 tys. polskich oficerów wojska  i policjantów. Zbrodnia, o której niestosownie było mówić po jej dokonaniu - bali się tego nawet Amerykanie -  i przez kilka kolejnych dziesiątek lat. Pamięć o tym masowym mordzie przechowywana była przede wszystkim w rodzinach ofiar. Każda z nich miała mniej lub bardziej skrywaną rodzinną tajemnicę o "zaginionym" ojcu, bracie, stryju, który nie wrócił z wojny, przekazywaną jak testament kolejnym pokoleniom. Dopiero ruch "Solidarności" domagając się przywrócenia prawdy w życiu społecznym, jako jeden z głównych tematów wprowadził temat katyński do potocznej i społecznej świadomości.
Nawet dzisiaj sprawa zbrodni katyńskiej znana jest raczej ogólnie, gdyż wcale nie tak łatwo zdobyć szczegółowe i miarodajne omówienia tego tematu i mimo niedawnej 70. rocznicy zbrodni stosunkowo niewiele jest publikacji na ten temat. Nie wspominając już o tym, że do dzisiaj nie jest znana pełna lista ofiar, a wiele dokumentów ciągle jeszcze czeka na odtajnienie w mrokach rosyjskich archiwów. 
Zawsze uważałem, że nie tylko obowiązkiem władz centralnych jest dbanie o historyczną pamięć i prawdę. To także obowiązek samorządów i lokalnych społeczności. Dlatego naturalnym naszym dążeniem było przywrócenie do lokalnej historii pamięci o bohaterach, którzy, często zapomniani przez dziesiątki lat, oddali życie na tej nieludzkiej ziemi za naszą Ojczyznę a byli naszymi rodakami. 
Dzisiaj mogę powiedzieć, że dzięki inicjatywie Zarządu Powiatu, współpracy z Rzeszowskim Oddziałem Instytutu Pamięci Narodowej a także osobistemu i rzetelnemu podejściu autora - mieszkańca naszego powiatu Pana Piotra Szopy obowiązek ten został wypełniony. W ostatnich tygodniach ukazała się bowiem starannie opracowana, jak myślę pionierska publikacja w naszym regionie "Zbrodnia katyńska 1940" z podtytułem "Pamięci mieszkańców powiatu strzyżowskiego zamordowanych przez Sowietów w Katyniu, Charkowie i Twerze (Kalininie)". Publikacja ta jest dopełnieniem planowanych wcześniej a przeprowadzonych w tym roku działań mających na celu upamiętnienie naszych katyńczyków. Uroczystości katyńskie odbyły się w Strzyżowie na wiosnę, z tragicznym nawiązaniem i połączeniem ze smoleńską katastrofą. Nasze szkoły, z czego bardzo się cieszę, z ochotą włączyły się w akcję sadzenia dębów pamięci dla poszczególnych osób z listy katyńskiej, a obecna publikacja będzie dopełnieniem tych działań.
Warto wspomnieć, że tegoroczne inicjatywy poprzedzone zostały innymi, które przypominały naszej społeczności czym był Katyń i upamiętniały ofiary zbrodni. Wspomnieć tu należy chociażby o krzyżu katyńskim ufundowanym przy parafii Niewodna, tablicy poświęconej Katyńczykom w kaplicy cmentarnej we Frysztaku, krzyżu katyńskim na pomniku Sybiraka w Strzyżowie czy wreszcie pierwszej próbie zestawienia pełnej listy ofiar z naszego powiatu w Społecznym Muzeum Regionalnym w Strzyżowie. 
Dzięki publikacji Piotra Szopy zyskujemy pełne wg aktualnego stanu wiedzy zestawienie ofiar zbrodni katyńskiej pochodzących z naszego powiatu. Publikacja ma formę albumu, jest bogato ilustrowana i zawiera m.in. biogramy 32 osób z listy katyńskiej, w większości ze zdjęciami. Jej atutem jest rzetelny aparat badawczy i solidne podejście do badań archiwalnych, dzięki czemu autorowi udało się zgromadzić pokaźny materiał, będący podstawą opracowania i w dużej mierze dobrze ukazany w publikacji. Nowoczesna a zarazem stosowna szata graficzna dopełnia obrazu całości. 
Myślę, że wkrótce to opracowanie trafi do różnych instytucji na naszym terenie, przede wszystkim do szkól i bibliotek i będziemy mogli się zapoznać z naszą "reprezentacją" na tej narodowej liście tragedii, jaką jest lista katyńska. A są na niej osoby nietuzinkowe - jak chociażby major dr Jan Madziara urodzony w Gogołowie, w wojsku polskim wykonujący funkcję sędziego śledczego, pośmiertnie awansowany na podpułkownika, zamordowany w Charkowie, dr Kazimierz Garduła - przedwojenny lekarz pochodzący ze Strzyżowa - naczelny lekarz Ubezpieczalni Społecznych w Łodzi, porucznik rezerwy, który ochotniczo zgłosił się do wojska, zginął w Katyniu, pośmiertnie został awansowany na stopień kapitana, czy też krakowski adwokat z tytułem doktora praw, urodzony w Zaborowie kapitan Stefan Kuziel, zamordowany w Katyniu, a pośmiertnie awansowany na stopień majora. W Charkowie został zamordowany kapitan artylerii Szymon Storch narodowości żydowskiej, pochodzący z Gogołowa pracownik firm naftowych, pośmiertnie awansowany na stopień majora, a w Twerze przedwojenni policjanci, m. in. Jan Basamania z Wysokiej Strzyżowskiej i Józef Niedziela z Markuszowej. I tę listę tak można rozszerzać dodając kolejne nazwiska ...
O nich i o wszystkich innych pamiętajmy, bo przecież - jak tak wielu innych - oddali życie, wypełniając służbę Ojczyźnie.


niedziela, 29 sierpnia 2010

30 rocznica NSZZ "Solidarność"

31 sierpnia mija kolejna okrągła rocznica sierpniowych wydarzeń z 1980 r. 30 lat temu w różnych miejscach w Polsce rozpoczął się zryw narodowy, który w efekcie zburzył niewzruszony wydawałoby się system komunistyczny nie tylko w naszym kraju, ale również w całej Europie. Jakże piękną nazwę wybrano wówczas dla tego ruchu - Solidarność - Niezależny Samorządny Związek Zawodowy Solidarność - nie sprawiedliwość, nie wolność, ale właśnie Solidarność. Podczas rzeszowskich obchodów mówili o tym nasi kapłani - dla całego świata było zdziwieniem, że robotnicze bunty z tego okresu bogate były w religijne symbole, że na terenie stoczni gdańskiej odprawiano Msze Św. dla strajkujących, że robotnicy, ale też inteligencja gromadzili się w kościołach, blisko kapłanów. Nietrudno zrozumieć ten fenomen, jeżeli pozna się polską historię, jeżeli za punkt wyjścia przyjmiemy rok 1978, kiedy to nasz kardynał Karol Wojtyła wybrany został papieżem i 2 czerwca 1979 r., kiedy podczas pierwszej pielgrzymki do Ojczyzny Ojciec Św. do tłumów rodaków zgromadzonych na Placu Zwycięstwa w Warszawie wołał "Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi, tej ziemi". To z tego przesłania narodził się ruch "Solidarności" i z niego wyrosło wspaniałe nauczanie błogosławionego męczennika i kapelana NSZZ "Solidarność" Ks. Jerzego Popiełuszki z ewangelicznym zawołaniem "Jedni drugich brzemiona noście".
To nasze święto, tę rocznicę powinniśmy przede wszystkim świętować radośnie. Jest to bowiem ważne i niezwykle piękne wydarzenie w dziejach nie tylko naszej Ojczyzny, ale w całej historii powszechnej. I nie chodzi tylko o atmosferę tamtego czasu, o poczucie wzajemnej solidarności, chęć niesienia pomocy i wspólnego działania między ludźmi  i całymi grupami społecznymi. Chodzi przede wszystkim o to, że ten wielki ruch i to dążenie, które u swego początku miały upominanie się robotników o godność swojej pracy, wyrosły na bezkompromisowym dążeniu do prawdy, na przemożnej chęci odparcia narzucanego i utrwalanego przez dziesięciolecia komunistycznego kłamstwa co do naszej historii, ekonomii, życia społecznego ... Co więcej - jako metodę działania w celu osiągnięcia wyznaczonych celów obrano środki pokojowe, co w pełni korespondowało z chrześcijańską wizją ładu społecznego.
I okazało się, że po tej stronie leży zwycięstwo, że praktycznie wszystkie cele zrealizowane zostały za pomocą tych metod, bez wystrzału i przelania krwi przeciwników - mimo represji i całego arsenału zbrojeń po stronie sowieckiego Goliata w końcu "Solidarność" zwyciężyła, Polska i inne kraje odzyskały wolność a system komunistyczny legł w gruzach.
To zadziwiające nawet po tylu latach. Trudno zrozumieć te przemiany, bo właściwie, gdybyśmy do nich przykładali tylko ludzką miarę - one nie powinny się wydarzyć. Tym większa więc powinna być nasza wdzięczność i nasza radość, że żyjemy w wolnym i demokratycznym kraju, że doprowadził do tego pokojowy ruch "Solidarności". Pamiętając o bohaterach z tego okresu, a przede wszystkim o ofiarach represji komunistycznych, oddając im cześć, wspominając w modlitwie bądźmy jednak przede wszystkim dumni z tego, że tak jak w 1920 r. nasze młode państwo potrafiło przeciwstawić się zalewowi bolszewików z sowieckiej Rosji, chroniąc całą Europę, tak 60 lat później w naszym kraju narodził się ruch, który doprowadził do wolnej Polski i odzyskania wolności przez inne narody Europy.

wtorek, 24 sierpnia 2010

Osuwiska - etap odbudowy

Wczoraj (24.08) w Rzeszowie w Urzędzie Marszałkowskim z inicjatywy Caritas Diecezji Rzeszowskiej odbyło się spotkanie z udziałem parlamentarzystów i władz wojewódzkich a przede wszystkim osób i rodzin poszkodowanych w wyniku osuwisk z terenu kilku powiatów naszego województwa. Kolejny raz należy gratulować Caritas, Księdzu Biskupowi i naszej Diecezji, że włącza się bardzo aktywnie w pomoc poszkodowanym. Po przekazaniu pomocy materialnej tym razem spotkanie dotyczyło perspektywy docelowej pomocy ze strony różnych instytucji w rozwiązaniu problemów, które dotknęły tak wielu osób i rodzin na naszym terenie.
W tym jakże trudnym roku 2010 przyszło nam zmierzyć się z problemem szkód i zniszczeń osuwiskowych o skali dotychczas nie notowanej. Mieliśmy do czynienia już ze zdarzeniami osuwiskowymi w latach 2000 i 2005, ale było tych zdarzeń wówczas znacznie mniej. Obecnie Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego zanotował już blisko 400 zgłoszeń z całego obszaru naszego powiatu, najwięcej z gminy Czudec, następnie z gmin Strzyżów i Niebylec. Są to zdarzenia trudne i bardzo skomplikowane, bo przecież nierzadko doszło w wyniku osuwisk do uszkodzeń budynków mieszkalnych, w najbardziej drastycznych zdarzeniach do utraty przez ludzi najważniejszego dorobku całego życia, jakim jest dom i budynki towarzyszące... Na naszym terenie mamy 46 budynków mieszkalnych i 31 gospodarczych, które ze względu na osuwiska zostały wyłączone z użytkowania, a w związku z tym ok. 70 rodzin musiało zostać przeniesione w inne miejsce.
W świetle naszych uregulowań prawnych w tego typu zagrożeniach służbą wiodącą jest Inspekcja Budowlana, dlatego też to właśnie Inspektor Nadzoru Budowlanego wyznacza kolejne etapy działań w procesie likwidacji zaistniałych szkód i zagrożeń. W pierwszej fazie głównym celem naszych starań było uzyskanie środków na wykonanie ekspertyz budowlanych, które niejako zastępczo zostałyby wykonane zamiast mieszkańców poszkodowanych przez osuwiska czy powóź, gdyż byłoby to dla nich dodatkowym obciążeniem. To się udało i zdecydowano, że środki takie otrzymają samorządy gmin, które obecnie podpisały już umowy z zespołami wykonawców: geologów i inżynierów budowlanych, które obecnie pracują w terenie. Ekspertyza ta będzie bardzo istotna, gdyż to ona określi sposób postępowania z każdym obiektem, który następnie mocą nakazu Inspektora Nadzoru Budowlanego będzie musiał zrealizować dany właściciel. I tutaj będzie kluczowy moment w procesie odbudowy, gdyż musimy zapewnić dla poszkodowanych takie środki, aby to, co zostanie nakazane mogło zostać wykonane. W wielu przypadkach będzie to zabezpieczenie istniejącego budynku, ale będzie tez niemało takich, w których finałem procedury administracyjnej będzie nakaz rozbiórki domu czy innych obiektów. Dla poszkodowanych konieczne będzie więc przygotowanie możliwości zlokalizowania ich siedliska w nowym miejscu, zaczynając od działki budowlanej, na pieniądzach na jej zakup i budowę i samym procesie budowy kończąc.
Nowe rozwiązania dla osób poszkodowanych przez osuwiska wprowadziła Ustawa z dn. 6 sierpnia 2010 r. o zmianie ustawy o szczególnych zasadach odbudowy, remontów i rozbiórek obiektów budowlanych zniszczonych lub uszkodzonych w wyniku działań żywiołu. Te nowe uregulowania znowu nakładają wiele nowych obowiązków przede wszystkim na samorządy gminne. W poszczególnych artykułach ustawy mówi się m.in. o możliwości wyznaczenia przez Gminy obszarów osuwiskowych, na których obowiązuje zakaz budowy, o możliwości uchwalenia miejscowego planu odbudowy, który w uproszczonych procedurach da możliwość budowy nowych obiektów budowlanych na innych terenach niż te, które objęte były działaniem żywiołu.
Nie wiemy jeszcze czy te rozwiązania będą dla nas przydatne i możliwe do zastosowania. W każdym bowiem przypadku konieczne będzie zastosowanie indywidualnych rozwiązań, dostosowanych indywidualnej sytuacji każdej poszkodowanej rodziny. Nie wiemy też jeszcze, ale wkrótce ta wiedza będzie dostępna, czy obecnie przygotowana pomoc w w formie zasiłków: do 20 do 100 tys. złotych będzie wystarczająca. W wielu przypadkach zapewne tak, ale będą i takie, w których trzeba będzie wyasygnować większe środki i tu oczekujemy na wprowadzenie nowych form pomocy. Do procesu odbudowy zniszczonych obiektów muszą być też użyte pieniądze z ubezpieczeń budynków, które w połączeniu z pomocą ze strony państwa powinny dać każdej rodzinie efekt finalny, jakim będzie likwidacja zagrożenia i mieszkanie w bezpiecznych warunkach, zaakceptowanych przez Inspekcję Nadzoru Budowlanego. Ten etap odbudowy właśnie się rozpoczyna.

sobota, 14 sierpnia 2010

Jasna Góra

No i doszliśmy. Po dziesięciu dniach wędrówki nasza pielgrzymka 13 sierpnia około godziny dziesiątej stanęła u wrót Jasnej Góry. Ostatni etap pielgrzymki był szczególnie trudny. Wstaliśmy gdzieś około 1:30 w nocy, żeby wyjść o 2:30 z miejsca noclegu. Modlitwa nocą,w drodze, śpiewane pieśni w tych okolicznościach miały szczególny szczególny czar. Do przejścia były dosyć długie odcinki pomiędzy postojami, dlatego szło się trudno i co tu ukrywać: z bólem pod stopami, z bólem nadwyrężonych mięśni. Bardziej doświadczeni bracia i siostry pielgrzymkowe mówią co prawda, że im cięższe intencje, tym ciężej się idzie...
Po długiej wędrówce nagrodą był widok klasztoru jasnogórskiego - najpierw z oddali, ze wzgórza w pobliżu Częstochowy, później już z ulic miasta. Cała pielgrzymka ze śpiewem i modlitwą, z pozdrowieniami dla przechodniów po dziesięciu dniach wędrówki weszła do tronu Czarnej Madonny. Pielgrzymkowy śpiew i pozdrowienia to zresztą cały odrębny temat, jeden z najbardziej charakterystycznych elementów pielgrzymowania. Pieśni i piosenki pomagają w marszu, ich wpadająca w ucho, ale zarazem rytmiczna i melodyjna struktura głęboko zapada w pamięć, budzi sympatyczne reakcje u przechodniów, czasem wspólnie śpiewających z nami. I pozdrowienia ... wzdłuż całej trasy pielgrzymki wielu ludzi - dzieci, młodzieży, nawet orkiestra dęta w Sędziszowie i Nowym Korczynie witające pielgrzymów. Sympatyczne reakcje machających do nas przechodniów w Częstochowie, kierowców - dodają otuchy, budzą nowe siły - wtedy prostujesz się, zapominasz o bólu i idziesz dalej, nawet śpiew staje się radośniejszy.
Przy jasnogórskich wałach witał nas Ksiądz Biskup Ordynariusz z grupą Księży z naszej diecezji. Każdą grupę osobno, z jej krótką charakterystyką. Później przed obrazem Naszej Matki Królowej Polski przechodziliśmy kolejno ze znakami grup, zatrzymując się na chwile modlitwy. Były chwile wzruszenia: bo doszliśmy po długiej wędrówce, bo jestem przed Twoim obrazem Maryjo z moimi dziećmi, bo ofiarujemy Ci naszą wierność, modlitwę i tyle naszych spraw i trosk w imieniu naszej wspólnoty i mieszkańców powiatu, naszego samorządu... Tego dnia obraz jasnogórski wyglądał szczególnie głęboko i dostojnie - doszliśmy do tronu Matki Bożej Królowej Polski.
Później była Msza Św. na jasnogórskich wałach prowadzona przez naszą diecezję, w której uczestniczyło także kilka pielgrzymek z innych diecezji. Miałem wielki zaszczyt uczestniczyć czynnie w tej Mszy, co będzie dla mnie niezapomnianym przeżyciem - tak samo jak widok mojej żony i dzieci - tam na Jasnej Górze i samo pielgrzymowanie. I na koniec Mszy Św. piękny śpiew przez grupy muzyczne pieśni "Nie zdejmę krzyża" w obecności kilku biskupów - to na długo pozostanie w pamięci chyba wszystkich wówczas zgromadzonych.
Na pielgrzymce jesteśmy braćmi i siostrami. W naszej dziesiątce sympatycznie będziemy wspominać i brata Henryka i brata Roberta, brata Emila i brata Antoniego, który pomimo ponad siedemdziesięciu lat po raz kolejny wędrował w naszej pielgrzymce. Z wdzięcznością myślimy o naszych Księżach z Księdzem przewodnikiem Grzegorzem, z księdzem Andrzejem, Zbigniewem, Krzysztofem. Pielgrzymka to wielkie, niezapomniane przeżycie, a dla mnie szczególnie jest cenne to, że moi współpielgrzymi: Gabrysia, Michał i Dawid myślą chyba podobnie.
Dziękuję Ci Jasnogórska Pani!

środa, 11 sierpnia 2010

Pielgrzymka drogą modlitwy

Już niedaleko. Dzisiaj 11 sierpnia jesteśmy w Staromieściu koło Lelowa. Do Częstochowy pozostało może 40 km. Nasza pielgrzymka dobiega końca. Pielgrzymka to droga, pokonanie pewnej odległości, przestrzeni, co wiąże się z wysiłkiem, trudem, okupione jest pewnym doświadczeniem ludzkiej udręki, ale to nie jest sama wędrówka, Tym, co odróżnia pielgrzymkę od dajmy na to rajdu jest czas wypełniony modlitwą.
Przypominają się literackie opisy pątniczego szlaku, gdy rankiem przemierzamy wiejskie drogi. Najpierw śpiewamy starą, polską pieśń "Kiedy ranne wstają zorze", później w "Godzinkach", które niezwykle pięknie brzmią wśród żniwnych pól otulonych tu i ówdzie płachtami podnoszącej się mgły rozważamy tajemnice kultu Maryjnego. Tak dochodzimy na Mszę św. 
Każdy dzień pielgrzymki ma swoją intencję. Dzisiejszy poświęcony był pracującym i bezrobotnym. Nierzadko zdarza się, że Mszę Św.odprawia Ksiądz Biskup. U nas gościem był Biskup Ordynariusz kielecki, Biskup Sufragan z Przemyśla, całą pielgrzymkę jest z nami w trasie Ksiądz Biskup Edward z Rzeszowa. Msza Św. jest centralnym wydarzeniem modlitewnym całego dnia. Ale później jeszcze o stałych porach jest Koronka, Różaniec, a szczególnie wzruszającą formę ma osobista nowenna z prośbami do Matki Bożej napisanymi przez pątników. W tych prośbach są i takie, w których prosi się o uzdrowienie, o nawrócenie czy o pomyślną przyszłość. Nowenną zazwyczaj kończymy dzień. To ostatnia modlitwa przed czuwaniem przy Najświętszym Sakramencie, które organizują grupy będące najbliżej świątyni. Później już tylko wieczorna toaleta, sen i kolejny pielgrzymkowy dzień. z modlitwą: radosną, wspólnotową, przeplataną śpiewem, pozdrowieniami dla tych, których spotykamy na drodze.
Jeszcze jest codzienna konferencja, tłumaczenie, czasem rozważanie prawd wiary i Pisma Św., które prowadzą różni księża, czasem spoza naszych grup

sobota, 7 sierpnia 2010

Na pielgrzymim szlaku

W drodze - to najtrafniejsze chyba określenie pielgrzymiego szlaku. Cały czas idziemy, wędrujemy, maszerujemy. Trzeba się podporządkować rozkładowi dnia - niestety nikt nie będzie czekał, zbyt wiele jest grup, które muszą wychodzić i przychodzić w określonym porządku. Jak do tej pory najwcześniejsze wyjście było o 4.45. Ale żeby wyjść, trzeba jeszcze wstać, umyć się spakować bagaże, zanieść do miejsca zbiórki ...
A później: "krok, krok, za krokiem krok" jak śpiewamy w piosence, widzisz nogi idących przed tobą, oni widzą twoje, w marszu pijemy, wyjmujemy, co potrzeba z plecaka, modlimy się śpiewamy.
Idziemy: w deszczu i w słońcu, na każdy wariant trzeba być przygotowanym - mieć ze sobą zarówno nakrycie głowy, płaszcz przeciwdeszczowy, jak i balsam przeciwdziałający nadmiernemu opalaniu i napoje. Czasem w ciągu jednego dnia trzeba skorzystać ze wszystkich tych akcesoriów.
Wieczorem mamy wrażenie, że nogi już nas nie poniosą, bąble, odciski, skurcze, ale rano po nocnym odpoczynku następuje cudowne ozdrowienie i ruszamy - prowadzeni przez księdza przewodnika i towarzyszących mu księży, pilnowani przez braci porządkowych ...
Ta droga, pielgrzymka, wędrowanie nieraz była już porównywana do ludzkiego życia, ale przecież całe chrześcijaństwo związane jest z drogą - Nasz Pan - Jezus nauczał przecież podróżując, droga krzyżowa to też wielka pielgrzymka cierpienia, przemierzania przestrzeni jakoś kojarzy się nam z upływem czasu, odzwierciedla przemijanie ...
Pielgrzymka to nie jest jednak droga smutku. O nie! Rzadko chyba można spotkać ludzi tak pełnych radości jak na pielgrzymce. To nic, że nogi bolą, że skwar, deszcz, komary - to wszystko przeminie, a my idziemy dalej, przemierzamy wyznaczony odcinek, zostawiając za sobą te niedogodności. I idziemy, idziemy...
Jeden odcinek to średnio 5 kilometrów, choć są i 8 kilometrowe i 3 km. Po przejściu danego odcinka jest odpoczynek, tzw. postój. Można rozłożyć karimaty, usiąść, napić się czegoś gorącego, zjeść coś. Do tej pory zawsze mieliśmy na postojach przygotowaną herbatę, obiad w formie zupy przy parafiach, wieczorny posiłek podawany przez życzliwych gospodarzy...
Odpoczynek jest potrzebny. Przywraca siły. Można przemyć nogi spirytusem, odetchnąć, porozmawiać, skorzystać z toalety... Jest błogosławieństwem dla utrudzonych, choć niektórzy mówią, że nie powinien trwać zbyt długo.
Pielgrzymowanie nie jest samym wędrowaniem. Jest drogą do Boga, połączoną z modlitwą. Modlitwy te znane nam przecież:: Różaniec, Koronka, Nowenna, Anioł Pański nabierają jednak nowej treści i mocy odmawiane o różnych porach w drodze, przez grupę pielgrzymkowych sióstr i braci zjednoczonych wspólnym przeżyciem... Codzienna Msza Św. polowa z udziałem m.in.Księży Biskupów też ma swój wymiar. Ale szczególnie piękne było nabożeństwo za Ojczyznę w tym roku przy kościele w Jamach - już blisko granicy z Małopolską- przygotowane przez młodzież z poetycką homilią jednego z Księży i słowem Księdza Biskupa Ordynariusza. Na tym nabożeństwie odwiedzili nas goście - m.in. z naszego Strzyżowa, co było dla nas bardzo miłe....
W drodze, w pielgrzymowaniu znaczenia nabierają podstawowe i najprostsze dla naszej egzystencji zadania, co do których w codziennym życiu nie przywiązujemy wagi. Trzeba mieć gdzie usiąść, zastanowić się, co ze sobą wziąć, co nam będzie najbardziej potrzebne, a jednocześnie niezbyt ciężkie, jak zaleczyć ból, ranę, jak uchronić się przed owadami, jak najefektywniej wykorzystać czas odpoczynku.
I na koniec dnia - koniec drogi. Zabieramy bagaże i czekamy na przydzielenie do odpowiednich gospodarzy. Tam mogą na nas czekać zarówno komfortowe i sprawiające wielką ulgę warunki domowego ogniska, jak i skromny nocleg w stodole. Wdzięczni jednak jesteśmy wszystkim, że chcieli nas przyjąć, udzielić schronienia, pomóc. Jeszcze tylko ogłoszenia Księdza Przewodnika i już możemy szukać tabliczek swoich dziesiątek na ogrodzeniach, a następnie witać się z naszymi gospodarzami...
Jutro z rana znowu wyruszamy - może jako pierwsi - wtedy najwcześniej przychodzimy na nocleg, a może jako ostatni - wtedy najpóźniej... A może gdzieś pośrodku. Jeszcze wieczorem sprawdzimy co na naszych stopach się wydarzyło, czy nie potrzeba pomocy sympatycznych sióstr PCK i Pani Doktor, które jak do tej pory co wieczór odwiedzamy z bratem Henrykiem, a ostatnio także z kilkoma innymi osobami.. Bo przecież od rana ruszamy.Przed nami nowe odcinki pielgrzymkowej trasy i nowe doświadczenia.

środa, 4 sierpnia 2010

Pielgrzymki dzień pierwszy

To jest rzeczywiście niezwykłe wydarzenie. Tak się złożyło, że po raz pierwszy uczestniczę w rzeszowskiej pielgrzymce na Jasną Górę. Jestem więc nowicjuszem w porównaniu z tymi, którzy jak mówią idą po raz czwarty, dziesiąty, siedemnasty. Dzisiaj pierwszy dzień 33 rzeszowskiej pieszej pielgrzymki na Jasną Górę pod hasłem "Maryja świadkiem miłości". Przeszliśmy 32 km - od Rzeszowa do Krzywej k. Sędziszowa. Nie było łatwo i gdyby nie postoje, to mogło być różnie... Ale jakoś doszliśmy.
Nasza grupa nosi imię Św. Andrzeja Boboli. Idzie nas około 150 osób z dekanatów: brzosteckiego, czudeckiego, frysztackiego i strzyżowskiego. Pielgrzymkę rozpoczęła Msza św. przed Kościołem Farnym w Rzeszowie, później pożegnał nas Ksiądz Biskup Ordynariusz, a Biskup Edward wprowadzał nas do kilku pierwszych parafii. Samo zresztą wyjście pielgrzymki z Rzeszowa to wielkie przeżycie. Wielu ludzi na ulicach, serdecznie żegnających pielgrzymów, podobnie w poszczególnych miejscowościach na całej trasie. Przygotowane posiłki i napoje, dzieci z całymi rodzinami wręczające kwiaty pielgrzymom, częstujące cukierkami, wytrwale machające do kolejnych grup - to obrazki z całej trasy.
A nogi jak to nogi - bolą. Nie przeszedłem takiej odległości w ciągu jednego dnia chyba od czasów szkoły średniej... Idziemy wytrwale po postojach. W grupie najwięcej młodych braci i sióstr, ale są też osoby - nazwijmy to dojrzałe - im trzeba najbardziej gratulować hartu ducha,
Atmosfera jest wspaniała. Radość, śpiew, modlitwa, znakomita organizacja. Idziemy z Gabrysią, Michałem i Dawidem. To przeżycie jest chyba jednym z najcenniejszych darów, jakie można dać własnym dzieciom. Przypominają się papieskie pielgrzymki, czasy "Solidarności" - wielkie, radosne doświadczenie wspólnoty opartej na chrześcijańskich wartościach. I na koniec dnia po trudzie pielgrzymkowym serdeczne przyjęcie u gospodarzy....
Jutro mamy wstać bardzo wcześnie, bo nasza grupa ma odpowiadać za bagaże...

piątek, 23 lipca 2010

Sezon na wakacje

Trudny jest ten rok. Katastrofa smoleńska, później powodzie i osuwiska ... Do tego bardzo niestabilna pogoda - a to leje cały miesiąc, to znowu niespotykane upały trwające całymi tygodniami.
Życie idzie jednak do przodu i kiedy zaczyna się lipiec, to bez względu na pogodę i inne wydarzenia zaczynają się wakacje i sezon urlopowy. Cieszą się dzieci, zadowoleni są najczęściej także ich rodzice, bo trochę więcej czasu spędzą razem. Wielu przygotowuje się do planowanych od dawna dłuższych lub krótszych wyjazdów wakacyjnych. Tylko pracodawcy mają w tym okresie trochę więcej kłopotów, bo co i rusz chcąc załatwić tę lub tamtą sprawę, okazuje się, że ten pracownik na urlopie, tamten jeszcze nie wrócił, a kolejny już się wybiera ...
Z drugiej strony lipiec i sierpień to dla rolników czas żniwa, czas podsumowania prowadzonych przez cały rok upraw, koszenia siana, zbóż, zbierania malin i innych owoców. Ani warunki klimatyczne, ani oferowane ceny za płody rolne niestety nie napawają optymizmem w tym roku...
Przyjmując przed laty Strategię rozwoju powiatu strzyżowskiego określiliśmy, że jedną z najważniejszych funkcji, jakie powinny być rozwijane na naszym terenie jest funkcja rekreacyjno - turystyczna, która szczególnie powinna zostać wykorzystana dla uzupełnienia tradycyjnej aktywności mieszkańców naszych wiosek.
Bliskość Rzeszowa, Krosna, Jasła czy Dębicy i Ropczyc, piękne krajobrazy i przyroda Pogórza, ciekawe zabytki i kultura lokalna pozwalają sądzić, że ta funkcja jest naturalnym wypełnieniem potencjału, którym nasz powiat dysponuje. Przez kolejne lata wiele dobrego wydarzyło się w tej dziedzinie - powstały kolejne obiekty rekreacyjne, jak basen we Frysztaku czy kryta pływalnia w Strzyżowie, rozwinęła się baza gastronomiczna, powoli rozwija się także baza hotelowa, pojawiają się nowe oferty w dziedzinie sportu, agroturystyki, turystyki zimowej, jeździectwa, turystyki wiejskiej i in. Trudno nam się na pewno równać z ofertą największych ośrodków turystycznych w naszym kraju, ale na pewno sukcesywnie potencjał ten jest wzmacniany.
Te wszystkie działania tzw. twarde, związane z inwestycjami powinny zostać uzupełnione o propozycje wydarzeń, które szczególnie w tzw. okresach turystycznych urozmaicałyby pobyt na naszym terenie, budziłyby zainteresowanie i chęć powrotu. Nie jest to zadanie łatwe, bo ktoś te imprezy, wydarzenia musi przecież przygotować, zabezpieczyć, a chciałby być może wybrać się właśnie na urlop, ale i tutaj staraniem różnych podmiotów dzieje się coraz więcej.
Kiedyś początkiem tych wydarzeń stała się nasza "Agromania" - impreza, którą w tym roku nasze Starostwo przeprowadzi już po raz dziesiąty. Później pojawiły się inne wydarzenia jak Zlot Militarny przy schronach w Stępinie - Cieszynie, rekonstrukcje historyczne, zawody jeździeckie, koncerty, plenery artystyczne, które uzupełniły tradycyjnie organizowane Dożynki i Dni Gmin.
Miło widzieć, że imprezy te cieszą się coraz większym powodzeniem, a przybywają na nie nie tylko nasi mieszkańcy, ale także goście z sąsiednich powiatów a nawet z dalszych odległości.
W okresie wakacyjnym widzimy też dużo osób, które wracają do nas na jakiś czas, gdyż na stale obecnie przebywają za granicą, tam mają bowiem aktualnie swoje miejsce pracy lub też zdecydowali się tam osiedlić, a teraz przybywają w odwiedziny do swoich rodzin. Serdecznie ich witamy i cieszymy się, że są z nami. Spora grupa naszych mieszkańców w tym okresie z kolei wyjeżdża na wypoczynek do różnych miejsc Polski i różnych krajów Europy, nie wspominając o najbliższej Słowacji czy Węgrzech.
Te wakacyjne miesiące - lipiec i sierpień - powinny być i chyba są w naszej kulturze i klimacie okresem bezpiecznego - to bardzo ważne - wypoczynku. Czasem nabrania sił do wytężonej nauki i pracy, która rozpocznie się od września, odpoczynkiem od rutyny dnia codziennego, okazją do spotkania i poznania nowych osób. Życzę więc miłych wrażeń podczas wakacyjnych pobytów na terenie powiatu strzyżowskiego a naszym mieszkańcom bezpiecznych i udanych wakacji!

poniedziałek, 5 lipca 2010

Mamy Prezydenta

Jeszcze nie zaprzysiężonego, ale Państwowa Komisja Wyborcza już ogłosiła wyniki po II turze wyborów Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, w której większość głosów uzyskał kandydat Platformy Obywatelskiej Bronisław Komorowski. W naszym regionie i powiecie wyborcy w większości opowiedzieli się za kandydaturą Jarosława Kaczyńskiego, dzisiaj jednak tę kampanię trzeba uznać za zakończoną, z szacunkiem podchodząc do reguł demokracji i wyboru dokonanego przez wszystkich Polaków.
Na pewno chcielibyśmy jako wyborcy, aby w tej nowej prezydenturze odnalazły się te treści, które podnoszone były na naszym terenie - przekonanie o sile wartości i tradycji, o konieczności stosowania zasad solidaryzmu społecznego, o wyrównywaniu poziomu życia w skali całego kraju, wzmacnianiu regionów słabszych, takich jak Podkarpacie i nasz powiat. Jak będzie czas pokaże ...
Były to wybory niespodziewane, przeprowadzone w bardzo trudnym okresie, w roku, w którym towarzyszyło i ciągle towarzyszy nam wiele klęsk. Na pewno po tragedii smoleńskiej nic w naszym kraju nie będzie takie jak wcześniej, a swoista smuga cienia jeszcze długo będzie odciskać się w naszej zbiorowej świadomości.
Życie jednak idzie do przodu i wymaga przejścia do porządku dziennego nawet nad największymi katastrofami. Nowi Senatorowie i Posłowie, nowy Prezydent Rzeczypospolitej wypełniają miejsca po tych, którzy odeszli. Przed nimi nowe zadania i nowe oczekiwania, które każdy z nas wyraził, wrzucając swoją kartkę wyborczą. Chcielibyśmy, aby nasze Państwo było lepsze, padło zresztą w tej kampanii wiele obietnic, których spełnienie na pewno będzie wymagało wiele wysiłku od rządzących. Na pewno potrzebne jest zakończenie głębokiego podziału, który był chyba cechą charakterystyczna minionej kampanii. Może dzisiaj szczególnie potrzeba nam bowiem pokoju i pojednania, spokoju w życiu publicznym i poważnego podejścia do tak wielu społecznych spraw i problemów. Na to oczekujemy również jako mieszkańcy powiatu strzyżowskiego.

środa, 23 czerwca 2010

Wybory prezydenckie

Po tragicznych wiosennych wydarzeniach jesteśmy obecnie w trakcie wyborów Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. W naszym powiecie w I turze zdecydowanie zwyciężył Jarosław Kaczyński. Tak dobry wynik brata zmarłego prezydenta Lecha Kaczyńskiego uzasadnić może na pewno wiele czynników, ale obserwując kolejne odsłony zmagań wyborczych ma się wrażenie swoistego deja vu.
W pewnym sensie potwierdza to w kolejnych odsłonach mapa powyborcza naszego kraju, korespondenci zagraniczni piszą nawet o tym, że mamy kraj podzielony na pół. Tak na pewno nie jest, faktycznie jednak jest coś takiego jak dwa różne podejścia do wizji rozwoju kraju, dwie wizje polityczne spersonalizowane obecnie przez kandydatury Jarosława Kaczyńskiego i Bronisława Komorowskiego.
To zresztą nic nowego w naszej historii, nie jest to też specjalnie odkrywcze w skali międzynarodowej. Tyle że u nas może te odmienności mniej dzisiaj wpisują się w tradycyjny podział lewica - prawica - bardziej w historyczny podział na obóz narodowy i modernistyczny, tradycjonalistyczny i liberalny, konserwatywny i tzw. postępowy. 
Wybór Prezydenta - głowy naszego Państwa - osoby niejako symbolizującej nas wszystkich nie jest tylko niewiele znaczącym gestem. Samo zaangażowanie kandydatów i ich środowisk politycznych, temperatura sporów, nawet zaangażowanie po jednej lub drugiej stronie wielkich, opiniotwórczych dzienników czy zainteresowanie ze strony polityków innych krajów pokazują, że są to ważne wybory.
Demokracja nakłada na nas obowiązek odpowiedzialnego podejścia do naszej roli jako obywateli Państwa polskiego. Przede wszystkim powinniśmy wziąć udział w wyborach, nie zostawiać decyzji o wyborze głowy naszego Państwa innym. Na kogo oddać głos? Na to, byśmy swobodnie mogli odpowiedzieć na to pytanie, pracowały całe pokolenia naszych przodków, dokonania ruchu Solidarności i współczesnego pokolenia stworzyły nam możliwość tej swobodnej, wolnej decyzji. Z perspektywy mieszkańców naszego powiatu ważne jest to, by poprzez odpowiednie decyzje w dniu wyborów opowiedzieć się za wizją Polski, w której liczą się nie tylko wielkie metropolie, ale również środowiska takie jak nasze, w której jako Polacy będziemy wiedzieć, że naszym Prezydentem jest człowiek, który wierzy w siłę polskiego narodu i naszego Państwa. Odpowiedź na pytanie, kto będzie naszym Prezydentem w dużej mierze leży więc po naszej stronie.

sobota, 12 czerwca 2010

Kataklizm osuwisk

Po czterech tygodniach od powodzi osuwiska na obszarze powiatu strzyżowskiego to już prawdziwy kataklizm. Zanotowaliśmy obecnie prawie 250 zgłoszeń dotyczących zagrożonych budynków z terenu całego powiatu. Do tego dochodzą uprawy, grunty rolne i in. I końca nie widać, choć ostatnie upały na pewno nieco poprawiają sytuację w ziemi, która już jest nasiąknięta wodą jak gąbka. 
Osuwiska wystąpiły we wszystkich gminach powiatu, w 33 miejscowościach. Najwięcej zgłoszeń jest z gmin Czudec, Strzyżów i Niebylec. Dla 50 rodzin to już prawdziwa katastrofa, bowiem w wyniku dokonanej oceny zagrożenia musiały one opuścić swoje domy ... W tej sytuacji wielu z nich zaproponowano tymczasowe lokale zastępcze, wiele korzysta z życzliwości rodzin, znajomych ... Przede wszystkim tym osobom, ale też pozostałym poszkodowanym udzielona została pierwsza pomoc finansowa i rzeczowa, w tym przez Caritas Diecezji Rzeszowskiej. 
Wszyscy jednak pytają przede wszystkim - co będzie dalej, czy zagrożenie będzie postępować, co stanie się z naszym domem, gdzie mamy na nowo się osiedlić, jeżeli utraciliśmy dorobek życia? 
Nie jest łatwa odpowiedź na te pytania. Po wielu naradach z geologami i innymi ekspertami, po przewertowaniu stosownych przepisów prawnych na razie oprócz kompetentnej, fachowej i co najważniejsze szybkiej interwencji Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego wspomaganego przez pracowników z sąsiednich powiatów i Inspektoratu wojewódzkiego udało się uruchomić zespoły geologów, którzy dokonują oględzin w terenie wszystkich zgłoszeń dotyczących zagrożeń wokół budynków. Było to możliwe dzięki szybkiej odpowiedzi na nasze zapotrzebowanie ze strony Marszałka Województwa Podkarpackiego i Geologa Wojewódzkiego Pana Mariusza Rolka za co bardzo dziękujemy.
Skala zjawiska jest jednak naprawdę duża. W historii powiatu odnotowaliśmy tylko w 2000 r. tak wiele  ruchów osuwiskowych. Ale wówczas trafiło do nas jakieś 60 - 100 zgłoszeń. Inspektor wydał ok. 10 decyzji o wyłączeniu budynków z użytkowania - teraz takich decyzji dotyczących budynków mieszkalnych jest już 50 ...
Co dalej? Teraz właściciele uszkodzonych lub zagrożonych budynków będą musieli przedłożyć odpowiednie ekspertyzy, które wskażą, co należy zrobić w ich budynkach lub też dokonać rozbiórek. Od kilku tygodni zabiegamy, żeby tak jak w 2000 r. było to zrobione za nich przez odpowiednie, uprawnione podmioty albo też żeby otrzymali odpowiednie, dodatkowe środki na ten cel. W 2000 r. udało się to wywalczyć i wówczas te ekspertyzy wykonywał poprzez zlecenie odpowiednim fachowcom Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego. Nie mamy jeszcze odpowiedzi na nasze wnioski, ale mam nadzieję, że wkrótce ją otrzymamy.
Następnie trzeba będzie w bardzo zindywidualizowany sposób, we współpracy różnych podmiotów publicznych, wspólnie także z firmami ubezpieczeniowymi pomóc każdej rodzinie w rozwiązaniu docelowym jej problemu, w uzyskaniu odpowiednich środków - na pewno z różnych źródeł, w znalezieniu możliwości zakupu mieszkania, działki, wybudowania domu ... To tym bardziej pilne zadanie, że budowa nowego domu wymaga czasu, a zima nie zawsze pozwoli na przebywanie w tymczasowych lokalach zastępczych. 
Trzeba też powiedzieć o tej zasadniczej różnicy pomiędzy poszkodowanymi przez powóź a tymi, którzy ucierpieli wskutek osuwisk. O ile na terenach popowodziowych możliwy jest powrót do swoich domów, o tyle na osuwiskach w wielu przypadkach byłoby to działanie niecelowe. Dlatego też i koszty odbudowy będą na pewno inne. Co więcej taka skala zjawiska, jaka wystąpiła na naszym terenie, uprawnia do postawienia pytania o rozważenie rozwiązań zabezpieczających dla całych miejscowości, a być może o przeniesienie w nowe miejsca  całych zespołów zabudowań. Jest to tak wielka skala potrzeb, że może być zrealizowana tylko jako specjalny projekt rządowy, nawet nie wojewódzki, ale właśnie angażujący działalność naszego państwa z poziomu centralnego. Te etapy dopiero jednak przed nami ...

środa, 2 czerwca 2010

Osuwiska

Niestety - na naszym terenie znowu pojawiło się zagrożenie osuwiskowe. To wielki problem przede wszystkim obszarów podgórskich. Zdarzenia osuwiskowe przeżywaliśmy ostatnio w latach 2005 - wówczas głównie w Szufnarowej i  2000 na obszarze całego praktycznie powiatu. Teraz skala zjawiska jest jeszcze większa. Liczba zgłoszeń przekroczyła już 100 zagrożonych lub uszkodzonych obiektów, podjęto decyzje o wyłączeniu z użytkowania kilkunastu domów mieszkalnych, kilku budynków gospodarczych. Nie pocieszają nas niestety ani oceny ekspertów, ani prognozy meteorologiczne, które wskazują na opady deszczu w najbliższym czasie, co jeszcze pogłębi i tak trudną sytuację.
Zdarzenia osuwiskowe występują praktycznie na całym obszarze powiatu strzyżowskiego, z tym że w gminie Wiśniowa nie zanotowaliśmy do tego czasu zgłoszeń dotyczących budynków. W wyniku tych zdarzeń ludzie tracą dobytek życia, dach nad głową.
O ile powódź - równie tragiczna - jest jednak łatwiej przewidywalna, o tyle osuwiska są bardzo trudne do zdiagnozowania a jeszcze trudniejsze do zabezpieczenia. Przyczyną osuwisk jest bowiem najczęściej geologiczna budowa danego terenu, która powoduje, że po nasiąknięciu ziemi wodą dochodzi do poślizgu na określonej głębokości: -  kilku do kilkunastu metrów. Można tylko starać się nie pogłębiać zagrożenia, odprowadzając poza zagrożony teren wody powierzchniowe, to jednak działanie raczej kosmetyczne.
Niestety w dziedzinie osuwisk nie mamy też przygotowanych skutecznych narzędzi działania administracyjnego. Dopiero po zdarzeniach z 2000 r. na wiele naszych monitów wprowadzono problem osuwisk do różnych ogólnokrajowych rozwiązań prawnych. Nadal jednak nie są to wystarczające rozwiązania. O ile bowiem służby budowlane dysponują odpowiednim oprzyrządowaniem prawnym i organizacyjnym, o tyle potrafią one ocenić praktycznie skutki zdarzeń tego typu, widoczne w budynkach, nie zaś ich przyczyny. Te zaś tkwią w gruncie, w podłożu i to na dużej głębokości, powinny więc być przedmiotem badania i działania służb geologicznych, profesjonalnie do tego przygotowanych. Tak niestety jednak nie jest. De facto bowiem nie istnieje administracyjna służba geologiczna, nie ma kompetencji i przepisów prawnych odpowiednich na tego typu sytuacje. To czym dysponujemy jest faktycznie własną inicjatywą poszczególnych samorządów czy organów administracji.
Obecnie tak jak w poprzednich latach skupić się musimy na pilnej pomocy mieszkańcom. W pierwszej kolejności potrzebny jest szybki system reagowania, który pozwoliłby się uchronić przed zagrożeniem. Taki system istnieje w oparciu przede wszystkim o stanowisko kierowania Państwowej Straży Pożarnej i wyspecjalizowane służby powiatowe wspomagane przez podmioty zewnętrzne. Po drugie jednak musimy pomóc mieszkańcom w tej jakże trudnej dla wielu rodzin sytuacji. Pomoc ta dotyczyć musi zarówno w przypadku takiej konieczności zapewnienia tymczasowych warunków pobytu, jak i rozwiązań docelowych, a nieraz oznaczać to będzie urządzenie życia całej rodziny na nowo.
Miejmy nadzieję, że w oparciu o ich środki własne, w tym pochodzące z polis ubezpieczeniowych, pomoc państwa, samorządów, innych podmiotów, w tym działania dobroczynne uda się zrealizować to zadanie. O tyle wydaje się to prawdopodobne, że podobna pomoc okazana przy wcześniejszych katastrofach tego typu dała oczekiwane rezultaty.