środa, 23 czerwca 2010

Wybory prezydenckie

Po tragicznych wiosennych wydarzeniach jesteśmy obecnie w trakcie wyborów Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. W naszym powiecie w I turze zdecydowanie zwyciężył Jarosław Kaczyński. Tak dobry wynik brata zmarłego prezydenta Lecha Kaczyńskiego uzasadnić może na pewno wiele czynników, ale obserwując kolejne odsłony zmagań wyborczych ma się wrażenie swoistego deja vu.
W pewnym sensie potwierdza to w kolejnych odsłonach mapa powyborcza naszego kraju, korespondenci zagraniczni piszą nawet o tym, że mamy kraj podzielony na pół. Tak na pewno nie jest, faktycznie jednak jest coś takiego jak dwa różne podejścia do wizji rozwoju kraju, dwie wizje polityczne spersonalizowane obecnie przez kandydatury Jarosława Kaczyńskiego i Bronisława Komorowskiego.
To zresztą nic nowego w naszej historii, nie jest to też specjalnie odkrywcze w skali międzynarodowej. Tyle że u nas może te odmienności mniej dzisiaj wpisują się w tradycyjny podział lewica - prawica - bardziej w historyczny podział na obóz narodowy i modernistyczny, tradycjonalistyczny i liberalny, konserwatywny i tzw. postępowy. 
Wybór Prezydenta - głowy naszego Państwa - osoby niejako symbolizującej nas wszystkich nie jest tylko niewiele znaczącym gestem. Samo zaangażowanie kandydatów i ich środowisk politycznych, temperatura sporów, nawet zaangażowanie po jednej lub drugiej stronie wielkich, opiniotwórczych dzienników czy zainteresowanie ze strony polityków innych krajów pokazują, że są to ważne wybory.
Demokracja nakłada na nas obowiązek odpowiedzialnego podejścia do naszej roli jako obywateli Państwa polskiego. Przede wszystkim powinniśmy wziąć udział w wyborach, nie zostawiać decyzji o wyborze głowy naszego Państwa innym. Na kogo oddać głos? Na to, byśmy swobodnie mogli odpowiedzieć na to pytanie, pracowały całe pokolenia naszych przodków, dokonania ruchu Solidarności i współczesnego pokolenia stworzyły nam możliwość tej swobodnej, wolnej decyzji. Z perspektywy mieszkańców naszego powiatu ważne jest to, by poprzez odpowiednie decyzje w dniu wyborów opowiedzieć się za wizją Polski, w której liczą się nie tylko wielkie metropolie, ale również środowiska takie jak nasze, w której jako Polacy będziemy wiedzieć, że naszym Prezydentem jest człowiek, który wierzy w siłę polskiego narodu i naszego Państwa. Odpowiedź na pytanie, kto będzie naszym Prezydentem w dużej mierze leży więc po naszej stronie.

sobota, 12 czerwca 2010

Kataklizm osuwisk

Po czterech tygodniach od powodzi osuwiska na obszarze powiatu strzyżowskiego to już prawdziwy kataklizm. Zanotowaliśmy obecnie prawie 250 zgłoszeń dotyczących zagrożonych budynków z terenu całego powiatu. Do tego dochodzą uprawy, grunty rolne i in. I końca nie widać, choć ostatnie upały na pewno nieco poprawiają sytuację w ziemi, która już jest nasiąknięta wodą jak gąbka. 
Osuwiska wystąpiły we wszystkich gminach powiatu, w 33 miejscowościach. Najwięcej zgłoszeń jest z gmin Czudec, Strzyżów i Niebylec. Dla 50 rodzin to już prawdziwa katastrofa, bowiem w wyniku dokonanej oceny zagrożenia musiały one opuścić swoje domy ... W tej sytuacji wielu z nich zaproponowano tymczasowe lokale zastępcze, wiele korzysta z życzliwości rodzin, znajomych ... Przede wszystkim tym osobom, ale też pozostałym poszkodowanym udzielona została pierwsza pomoc finansowa i rzeczowa, w tym przez Caritas Diecezji Rzeszowskiej. 
Wszyscy jednak pytają przede wszystkim - co będzie dalej, czy zagrożenie będzie postępować, co stanie się z naszym domem, gdzie mamy na nowo się osiedlić, jeżeli utraciliśmy dorobek życia? 
Nie jest łatwa odpowiedź na te pytania. Po wielu naradach z geologami i innymi ekspertami, po przewertowaniu stosownych przepisów prawnych na razie oprócz kompetentnej, fachowej i co najważniejsze szybkiej interwencji Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego wspomaganego przez pracowników z sąsiednich powiatów i Inspektoratu wojewódzkiego udało się uruchomić zespoły geologów, którzy dokonują oględzin w terenie wszystkich zgłoszeń dotyczących zagrożeń wokół budynków. Było to możliwe dzięki szybkiej odpowiedzi na nasze zapotrzebowanie ze strony Marszałka Województwa Podkarpackiego i Geologa Wojewódzkiego Pana Mariusza Rolka za co bardzo dziękujemy.
Skala zjawiska jest jednak naprawdę duża. W historii powiatu odnotowaliśmy tylko w 2000 r. tak wiele  ruchów osuwiskowych. Ale wówczas trafiło do nas jakieś 60 - 100 zgłoszeń. Inspektor wydał ok. 10 decyzji o wyłączeniu budynków z użytkowania - teraz takich decyzji dotyczących budynków mieszkalnych jest już 50 ...
Co dalej? Teraz właściciele uszkodzonych lub zagrożonych budynków będą musieli przedłożyć odpowiednie ekspertyzy, które wskażą, co należy zrobić w ich budynkach lub też dokonać rozbiórek. Od kilku tygodni zabiegamy, żeby tak jak w 2000 r. było to zrobione za nich przez odpowiednie, uprawnione podmioty albo też żeby otrzymali odpowiednie, dodatkowe środki na ten cel. W 2000 r. udało się to wywalczyć i wówczas te ekspertyzy wykonywał poprzez zlecenie odpowiednim fachowcom Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego. Nie mamy jeszcze odpowiedzi na nasze wnioski, ale mam nadzieję, że wkrótce ją otrzymamy.
Następnie trzeba będzie w bardzo zindywidualizowany sposób, we współpracy różnych podmiotów publicznych, wspólnie także z firmami ubezpieczeniowymi pomóc każdej rodzinie w rozwiązaniu docelowym jej problemu, w uzyskaniu odpowiednich środków - na pewno z różnych źródeł, w znalezieniu możliwości zakupu mieszkania, działki, wybudowania domu ... To tym bardziej pilne zadanie, że budowa nowego domu wymaga czasu, a zima nie zawsze pozwoli na przebywanie w tymczasowych lokalach zastępczych. 
Trzeba też powiedzieć o tej zasadniczej różnicy pomiędzy poszkodowanymi przez powóź a tymi, którzy ucierpieli wskutek osuwisk. O ile na terenach popowodziowych możliwy jest powrót do swoich domów, o tyle na osuwiskach w wielu przypadkach byłoby to działanie niecelowe. Dlatego też i koszty odbudowy będą na pewno inne. Co więcej taka skala zjawiska, jaka wystąpiła na naszym terenie, uprawnia do postawienia pytania o rozważenie rozwiązań zabezpieczających dla całych miejscowości, a być może o przeniesienie w nowe miejsca  całych zespołów zabudowań. Jest to tak wielka skala potrzeb, że może być zrealizowana tylko jako specjalny projekt rządowy, nawet nie wojewódzki, ale właśnie angażujący działalność naszego państwa z poziomu centralnego. Te etapy dopiero jednak przed nami ...

środa, 2 czerwca 2010

Osuwiska

Niestety - na naszym terenie znowu pojawiło się zagrożenie osuwiskowe. To wielki problem przede wszystkim obszarów podgórskich. Zdarzenia osuwiskowe przeżywaliśmy ostatnio w latach 2005 - wówczas głównie w Szufnarowej i  2000 na obszarze całego praktycznie powiatu. Teraz skala zjawiska jest jeszcze większa. Liczba zgłoszeń przekroczyła już 100 zagrożonych lub uszkodzonych obiektów, podjęto decyzje o wyłączeniu z użytkowania kilkunastu domów mieszkalnych, kilku budynków gospodarczych. Nie pocieszają nas niestety ani oceny ekspertów, ani prognozy meteorologiczne, które wskazują na opady deszczu w najbliższym czasie, co jeszcze pogłębi i tak trudną sytuację.
Zdarzenia osuwiskowe występują praktycznie na całym obszarze powiatu strzyżowskiego, z tym że w gminie Wiśniowa nie zanotowaliśmy do tego czasu zgłoszeń dotyczących budynków. W wyniku tych zdarzeń ludzie tracą dobytek życia, dach nad głową.
O ile powódź - równie tragiczna - jest jednak łatwiej przewidywalna, o tyle osuwiska są bardzo trudne do zdiagnozowania a jeszcze trudniejsze do zabezpieczenia. Przyczyną osuwisk jest bowiem najczęściej geologiczna budowa danego terenu, która powoduje, że po nasiąknięciu ziemi wodą dochodzi do poślizgu na określonej głębokości: -  kilku do kilkunastu metrów. Można tylko starać się nie pogłębiać zagrożenia, odprowadzając poza zagrożony teren wody powierzchniowe, to jednak działanie raczej kosmetyczne.
Niestety w dziedzinie osuwisk nie mamy też przygotowanych skutecznych narzędzi działania administracyjnego. Dopiero po zdarzeniach z 2000 r. na wiele naszych monitów wprowadzono problem osuwisk do różnych ogólnokrajowych rozwiązań prawnych. Nadal jednak nie są to wystarczające rozwiązania. O ile bowiem służby budowlane dysponują odpowiednim oprzyrządowaniem prawnym i organizacyjnym, o tyle potrafią one ocenić praktycznie skutki zdarzeń tego typu, widoczne w budynkach, nie zaś ich przyczyny. Te zaś tkwią w gruncie, w podłożu i to na dużej głębokości, powinny więc być przedmiotem badania i działania służb geologicznych, profesjonalnie do tego przygotowanych. Tak niestety jednak nie jest. De facto bowiem nie istnieje administracyjna służba geologiczna, nie ma kompetencji i przepisów prawnych odpowiednich na tego typu sytuacje. To czym dysponujemy jest faktycznie własną inicjatywą poszczególnych samorządów czy organów administracji.
Obecnie tak jak w poprzednich latach skupić się musimy na pilnej pomocy mieszkańcom. W pierwszej kolejności potrzebny jest szybki system reagowania, który pozwoliłby się uchronić przed zagrożeniem. Taki system istnieje w oparciu przede wszystkim o stanowisko kierowania Państwowej Straży Pożarnej i wyspecjalizowane służby powiatowe wspomagane przez podmioty zewnętrzne. Po drugie jednak musimy pomóc mieszkańcom w tej jakże trudnej dla wielu rodzin sytuacji. Pomoc ta dotyczyć musi zarówno w przypadku takiej konieczności zapewnienia tymczasowych warunków pobytu, jak i rozwiązań docelowych, a nieraz oznaczać to będzie urządzenie życia całej rodziny na nowo.
Miejmy nadzieję, że w oparciu o ich środki własne, w tym pochodzące z polis ubezpieczeniowych, pomoc państwa, samorządów, innych podmiotów, w tym działania dobroczynne uda się zrealizować to zadanie. O tyle wydaje się to prawdopodobne, że podobna pomoc okazana przy wcześniejszych katastrofach tego typu dała oczekiwane rezultaty.

wtorek, 18 maja 2010

Mamy powódź

Od niedzieli trwa na naszym terenie stan alarmu przeciwpowodziowego. W niedzielę wiele problemów stworzył gwałtowny przybór wielu mniejszych potoków na całym terenie powiatu, następnie od poniedziałku przełożyło się to na wzrost poziomu wody w Wisłoku i Stobnicy. Przy takich sytuacjach dopiero widać jak ważna jest działalność naszych służb - zarówno tych profesjonalnych, działających zawodowo jak i strażaków - ochotników bez których nawet najlepszy profesjonalizm zostałby w takiej sytuacji sparaliżowany. W wielu miejscach blisko 300 strażaków pracowało przy zabezpieczaniu budynków, dróg, pomagało mieszkańcom w przygotowaniu się do narastającej fali powodziowej, pracując nieraz bez wytchnienia w dzień i w nocy...
Trzeba też podkreślić bardzo dobre rozpoznanie sytuacji i pojawiających się zagrożeń na poziomie gmin, które w oparciu o swoje służby i sprawdzone sposoby działają praktycznie bez wyjątku w dostosowany i adekwatny do okoliczności sposób. W ten sposób ten system wzmocniony na poziomie powiatowym przez nasze służby działa - wydaje się - sprawnie, choć oczywiście nie oznacza to, że unikniemy szkód czy też, że jesteśmy w stanie poradzić sobie z każdym zagrożeniem. Raczej chodzi o to, że nasz lokalny system jest w stanie nieść pomoc mieszkańcom we wszystkich sytuacjach zagrożenia, dostosowując metody akcji ratowniczej do charakteru zagrożenia. Odrębnym problemem jest sprawa pomocy w likwidacji zniszczeń i w odbudowie zniszczonej infrastruktury - w tym zakresie musimy wpisać się w system państwowy i rozwiązania proponowane i przygotowane przez Rząd. Ten etap dopiero przed nami ...

czwartek, 13 maja 2010

Śp. Grażyna Gęsicka - wspomnienie

Jakoś przeszło to wszystko. Wielu z nas trudno zrozumieć i pogodzić się z tą tragiczną katastrofą pod Smoleńskiem. Dzisiaj, kiedy o tym rozmawiamy, podkreślamy, że podobnie myśleliśmy w pierwszym tygodniu, że to przecież niemożliwe, opowiadamy, w jakich okolicznościach dowiedzieliśmy się o katastrofie, co później robiliśmy, jakie mieliśmy odczucia - to niewątpliwie jakiś dramat, trauma ... ale wszystko mija. Pozostaje na pewno obowiązek, ale przede wszystkim jakaś zwykła ludzka powinność pamięci. W tym duchu chciałbym wspomnieć kilka znanych mi osób, tym bardziej, że przecież dopiero były tu z nami.
Pani Minister Grażyna Gęsicka. Ostatnio pełniła odpowiedzialną funkcję Przewodniczącej Klubu Parlamentarnego Prawa i Sprawiedliwości. Była mądrą osobą. Zwłaszcza w tematach ją interesujących widać było jakąś świeżość spojrzenia, unikanie schematów, a zarazem kompetencję i solidny podkład wiedzy merytorycznej. Miała bardzo ciekawe poglądy na zadania i rolę administracji publicznej.
Pierwszy raz spotkaliśmy się w Warszawie. Była wówczas Ministrem Rozwoju Regionalnego w Rządzie Premiera Jarosława Kaczyńskiego. Ja jako Wicewojewoda Podkarpacki uczestniczyłem w naradzie poświęconej wykorzystaniu środków unijnych. Dyskutowaliśmy o zasadach i Pani Minister wówczas bardzo stanowczo przedstawiała konieczność dobrego ukierunkowania wydatkowanych środków, aby dzięki nim osiągnąć jak największy efekt rozwoju gospodarczego. Jak zwykle mówiłem wówczas o potrzebie ich dobrego zagospodarowania na poziomie lokalnym, co nie do końca wpisywało się w kierunek wówczas nakreślany, ale przyjęte zostało ze zrozumieniem.
Później było jeszcze kilka spotkań mniejszych, ale na dłużej spotkaliśmy się dopiero w Strzyżowie, gdzieś chyba wiosną 2007 r. Pani Minister jeszcze wówczas miała świeżo w pamięci nagrodę dla samorządu Gminy Czudec za wdrożenie projektu internetowego i wyjazd m.in. z Wójtem Gierlakiem chyba do Brukseli. Spotkaliśmy się w zmodernizowanym obiekcie Specjalnego Ośrodka Szkolno - Wychowawczego w Strzyżowie - na ten cel środki pochodziły m.in. z Unii Europejskiej - gdzie dyskutowaliśmy o naszych lokalnych problemach. Pani Minister była żywo zainteresowana kontaktem z naszymi samorządami, z naszym środowiskiem i chętnie podejmowała  rozmowę o wszystkich naszych problemach, zwiedziła też obiekt Ośrodka, rozmawiając z dziećmi i nauczycielami. Później była jeszcze we Frysztaku na zaproszenie Wójta Jana Ziarnika, uczestnicząc mi.in. w Zlocie Militarnym w Stępinie, często spotykaliśmy się też na konferencjach samorządowych.
Dopiero na pogrzebie dowiedziałem się, że Pani Grażyna Gęsicka była doktorem socjologii. Przede wszystkim powiedziałbym jednak o Niej, że była pozytywistką we współczesnym znaczeniu tego słowa, osobą wykształconą, za swój cel życiowy uznającą modernizację naszego kraju, aby jak najszybciej dorównać do poziomu rozwiniętych krajów europejskich. Do swojej pracy i postawionych zadań podchodziła z dużym zaangażowaniem, traktując na serio to, co robi. Wielu Jej współpracowników wie, że była osobą wymagającą, ale zarazem mającą jasną koncepcję swoich celów, To właśnie Ona uważała, że są trzy najważniejsze cechy, za które należy przede wszystkim oceniać pracowników: poziom merytoryczny wykonywanej pracy, uczciwość i lojalność. W poglądach na zadania i rolę administracji publicznej Pani Grażyna Gęsicka wniosła wiele świeżego spojrzenia. Uważała m.in., że nowoczesna administracja powinna być nakierowana na wykonywanie określonych zadań a nie tylko zajmować się egzekwowaniem przepisów prawa. 
Był taki moment na ostatnim Zgromadzeniu Ogólnym Związku Powiatów Polskich w Poznaniu, kiedy Pani Minister w imieniu Klubu Parlamentarnego Prawo i Sprawiedliwość przedstawiała stanowisko, dotyczące m.in. aktualnych wydarzeń politycznych. Wówczas w trakcie Jej wystąpienia część kolegów związanych z Platformą Obywatelską demonstracyjnie opuściła salę. Wydaje mi się, że nie było warto ... dzisiaj nie mają już szansy powiedzieć tego, co powinni po takiej sytuacji ... 
Będzie nam brakować Pani Grażyny Gęsickiej. Dzisiaj ofiarujemy modlitwę za Jej duszę oraz naszą pamięć o Niej jako o osobie dobrej, kompetentnej i wiele wnoszącej do środowiska, w którym żyła i do zadań, których się podejmowała.

czwartek, 6 maja 2010

Wystąpienie w Strzyżowie z okazji obchodów 219 rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 maja

Czcigodni Księża, Dostojni Goście, Szanowni Państwo
Jak co roku gromadzimy się dzisiaj w stolicy naszego powiatu – mieście Strzyżowie, aby wspólnie ze społecznością Gminy Strzyżów obchodzić ważne polskie Święta – katolickie Święto Matki Bożej Królowej Polski oraz 219 rocznicę uchwalenia słynnej ustawy zasadniczej z 1791 r. zwanej Konstytucją 3 maja. Pragnę również serdecznie wszystkich Państwa powitać, dziękując Panu Burmistrzowi i samorządowi Gminy Strzyżów za rokroczną współorganizację naszych obchodów.
Święto Matki Bożej Królowej Polski wywodzi się z dawnych czasów – jeszcze w XVII w. Matka Boża w widzeniu, które miał włoski jezuita przebywający na polskich dworach wyraziła życzenie nazwania Jej tym imieniem. Od 1920 r. wezwanie do Matki Bożej Królowej Polski jest częścią litanii loretańskiej dla wiernych z całego świata. Czcimy Maryję jako Królową Polski, wspominając obronę Jasnej Góry przed Szwedami, patrona Polski Św, Andrzeja Bobolę, śluby króla Jana Kazimierza i ich odnowienie przez Prymasa Tysiąclecia ks. kard. Stefana Wyszyńskiego. Święto to obchodzimy 3 maja od 1923 r., kiedy to połączono obchody kościelnego święta Królowej Polski z dniem rocznicy uchwalenia 3 majowej Konstytucji.
Podczas naszych rokrocznych spotkań wielokrotnie wspominaliśmy znaczenie, dziedzictwo i specyfikę samej Konstytucji i wydarzeń towarzyszących jej uchwaleniu. Dzieło to poprzedziła działalność polskich duchownych i świeckich, którzy widzieli zmierzające do upadku państwo i próbowali temu zapobiec. Wymieniając prekursorów tego myślenia, sięgać możemy aż do nauk jezuickiego kaznodziei ks. Piotra Skargi, z bezpośrednich zaś poprzedników do reformatorskich wysiłków kanclerza wielkiego koronnego Andrzeja Zamoyskiego - autora projektu reformy sądownictwa czy marszałka litewskiego Ignacego Potockiego pomysłodawcy nowych, republikańskich rozwiązań ustrojowych. Wspomnieć też należy o konfederacji barskiej z lat 1768 – 1772 nazywanej pierwszym polskim powstaniem narodowym, konfederacji tak mocno związanej z naszym miastem Strzyżowem – to tutaj przecież przed cudownym obrazem Niepokalanej 15 sierpnia 1769 r. konfederaci pod dowództwem Kazimierza Pułaskiego i Franciszka Trzecieskiego składali przysięgę na wierność wierze katolickiej i Rzeczypospolitej. To właśnie światle myślący konfederaci jeszcze w 1770 r. wysłali swojego przedstawiciela Michała Wielhorskiego do francuskich filozofów oświecenia – m.in. J.J. Rousseau z prośbą o nakreślenie wstępnego projektu przyszłej konstytucji, co zostało uczynione przez Rousseau w dziele Uwagi o rządzie Polski a Gabriela de Mably w traktacie O rządzie i prawie Polski.
Konstytucja 3 maja była ukoronowaniem wysiłków modernizacji upadającego państwa, była próbą wzmocnienia wszystkich obszarów życia państwowego, dlatego była nie do zaakceptowania dla ościennych państw, którym zależało na osłabieniu Polski, a wkrótce na jej unicestwieniu. Zaproponowany wówczas nowoczesny ustrój wprowadził do naszego prawa Monteskiuszowską zasadę trójpodziału władzy, co najlepiej streszcza art. V Konstytucji, w którym czytamy: "Wszelka władza społeczności ludzkiej początek swój bierze z woli narodu. Aby więc całość państw, wolność obywatelska i porządek społeczności w równej wadze na zawsze zostawały, trzy władze rząd narodu polskiego składać powinny i z woli prawa niniejszego na zawsze składać będą, to jest: władza prawodawcza w stanach zgromadzonych, władza najwyższa wykonawcza w królu i Straży i władza sądownicza w jurysdykcjach na ten koniec ustanowionych lub ustanowić się mających."
Pod rządami tej nowej ustawy zasadniczej nasze państwo przetrwało tylko niewiele ponad rok. Wkrótce okazało się, że mocna Polska jest nie na rękę nie tylko ówczesnym mocarstwom ościennym na czele z Rosją, ale również części polskich obywateli, którzy przeciw zdobyczom Konstytucji zawiązali Konfederację Targowicką i wezwali obce wojska do interwencji. W ten sposób jak pisali wielcy współautorzy tej drugiej w świecie spisanej ustawy zasadniczej Ignacy Potocki i bp. Hugo Kołłątaj Konstytucja 3 maja była "ostatnią wolą i testamentem gasnącej Ojczyzny". Dzieło to zyskało znaczący rozgłos w świecie. Dla przykładu Edmund Burke filozof irlandzki, twórca nowoczesnego konserwatyzmu stwierdził, że polska konstytucja z 1791 r. to „najszlachetniejsze dobro otrzymane kiedykolwiek przez jakikolwiek naród…"
Dostojni Goście, Szanowni Państwo
Uroczystości 3 maja rozpoczynają jeden ze znaczących polskich miesięcy – maj, z którym łączy się tak wiele narodowych przeżyć i tradycji. Szczególnie w tym miesiącu w różnych miejscach naszego kraju dostrzegamy biało-czerwone kolory polskiej flagi, których niemało widzieliśmy także podczas dzisiejszego pochodu. Maj przychodzi jednak po kwietniu, który tradycyjnie uznajemy za miesiąc pamięci narodowej. Ten kwiecień, tragiczny kwiecień 2010 r. na długo pozostanie w naszej pamięci. Trudno dzisiaj, podczas obchodów naszego narodowego święta nie wspomnieć o wydarzeniach, które w jakże dramatyczny sposób uświadomiły nam w ostatnich tygodniach żywą wagę patriotyzmu i symboli narodowych. Podczas tych dni, podczas obchodów Dnia Flagi Państwowej w wielu polskich domach, w naszych publicznych instytucjach bieli i czerwieni na naszej fladze towarzyszy kolor żałobnej czerni. W katastrofie lotniczej pod Smoleńskiem zginął nasz Prezydent wraz z małżonką, zginęli wszyscy członkowie polskiej delegacji z parlamentarzystami, dowódcami wojska, szefami instytucji państwowych, załoga, przedstawiciele organizacji społecznych, funkcjonariusze służb.  Pozostał ból w rodzinach ofiar, ale także smutek, żal i jakiś straszny dramat w nas wszystkich. Stało się bowiem coś, co nie powinno się wydarzyć, zdarzenie swoją skalą nie mające precedensu w dziejach, dlatego też wiele narodów łączyło się z nami w tych trudnych dniach.
Przeżyliśmy wspólnie tę żałobę. Pragnę dzisiaj serdecznie podziękować wszystkim, którzy włączyli się w jej obchody w naszym powiecie. Byliśmy w Warszawie i Krakowie podczas uroczystości żałobnych, w naszych świątyniach uczestniczyliśmy w modlitwach za dusze tragicznie zmarłych, na naszych domach i budynkach instytucji zawisło wiele flag państwowych z żałobnym kirem. Jestem przekonany, że w ten sposób dobrze wypełniliśmy nasz obowiązek pamięci i solidarności.
W polskiej tradycji mieści się wspominanie zmarłych. Pozwólcie Państwo więc, że w tym naszym zgromadzeniu poświęcimy kilka zdań tym, których znaliśmy, a którzy zakończyli swoje życie, wypełniając jakże ważną dla państwa i narodu misję pamięci. W składzie delegacji byli politycy, reprezentujący różne orientacje światopoglądowe i zwykli ludzie. Niedawno byli tutaj z nami, wielokrotnie odwiedzając różne miejscowości powiatu strzyżowskiego – Pan Poseł Leszek Deptuła – sprawujący przez 4 lata funkcję marszałka naszego województwa, Pani Przewodnicząca Grażyna Gęsicka, do niedawna Minister Rozwoju Regionalnego, Pan Senator Stanisław Zając, jakże często przemierzający obszar powiatu w drodze z Jasła do Rzeszowa. Dzisiaj pozostaną w naszej pamięci jako osoby dobrze służące polskiej sprawie i naszemu państwu.
W drodze na katyńskie uroczystości zginął urzędujący Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej prof. Lech Kaczyński wraz ze swoją małżonką. Był prawym człowiekiem, godnym spadkobiercą najlepszych tradycji polskiej inteligencji, który mimo przeciwności całe swoje życie poświęcił sprawie wolności narodu, w tym szczególnie obronie godności ludzi pracy oraz służbie państwu. Warto dodać, że Śp. Lech Kaczyński jako Prezydent Warszawy miał za sobą kilkuletnie doświadczenie samorządowe, co pozwalało mu podkreślać niejednokrotnie, że sukces polskich samorządów będzie sukcesem Polski.
Smoleńska katastrofa w jakże tragiczny sposób uświadomiła nam wszystkim wagę i znaczenie służby dla Ojczyzny. Pisał niegdyś Jan Kochanowski „A jeśli komu droga otwarta do nieba – tym, co służą Ojczyźnie”. Wspominamy tragicznie zmarłych z tą właśnie nadzieją.
Niewątpliwie wydarzenia z 10 kwietnia 2010 r. w jakiś dramatyczny sposób wpisują się w historię naszego Narodu. W sferze symbolicznej próbujemy zrozumieć ich sens. Zapewne wokół nich wyrośnie wiele znaczeń i jeszcze więcej interpretacji. Ja chciałbym poruszyć jeden wątek – potrzeby szacunku dla osób sprawujących funkcje publiczne. Reprezentując naszą społeczność miałem możliwość uczestniczyć w pracach powołanej przez Prezydenta Lecha Kaczyńskiego Narodowej Rady Rozwoju, której posiedzeniom bezpośrednio przewodniczył. Był dobrym, ciepłym i konkretnym człowiekiem, a kreowany przez tak wiele nieprzychylnych środowisk obraz Lecha Kaczyńskiego był obrazem pełnym małostkowości, całkowicie nieprawdziwym, nie mającym nic wspólnego z rzeczywistością.
Dzisiaj po tych tragicznych wydarzeniach z niejednych polskich ust ciśnie się pytanie: dlaczego przez lata kreowano tak negatywny obraz głowy polskiego Państwa, dlaczego dopiero po śmierci zaczęto mówić o Jego zasługach i dokonaniach, dlaczego dopiero wówczas mogły się ukazać godne zdjęcia Jego osoby, a wcześniej wielu pseudodziennikarzy, nie mówiąc już o niektórych politykach za cel uważało ośmieszenie osoby Prezydenta – głowy polskiego Państwa i Narodu. Czy wywalczony przez ludzi m.in. takich jak Lech Kaczyński dla naszej części świata przywilej wolności słowa ma oznaczać możliwość zaprogramowanego niszczenia wszelkich autorytetów, a nawet w niejednym przypadku ludzkiej godności? Co to za gazety, telewizje i radiostacje i co za dziennikarze, którzy zamiast rzetelnej informacji za swoją misję uważają zniszczenie dobrego imienia każdej osoby sprawującej funkcje publiczne? I wreszcie komu i czemu służą takie postawy?
Te pytania w jakiś sposób łączą się z wydarzeniami sprzed ponad 200 lat, towarzyszącymi uchwaleniu i obronie Konstytucji 3 maja. Historycy dzisiaj powszechnie uważają, że jedną z głównych przyczyn upadku I Rzeczypospolitej stała się prywata i sobiepaństwo jej obywateli, brak szacunku dla władzy i niechęć do wszelkiej formy obowiązków publicznych. Powszechnie też wiadomo, że w polskich szeregach niemało było agentów obcych mocarstw sowicie opłacających korzystne dla siebie rozstrzygnięcia. Targowiczanie, wzywając na pomoc wojska rosyjskie, uzasadniali to koniecznością obrony złotej wolności i starego, przedkonstytucyjnego porządku. Wkrótce srodze się rozczarowali, gdy okazało się, że prawdziwym zamiarem obcych mocarstw jest całkowity rozbiór Polski, co dokonało się w 1795 r. Dzisiaj chciałoby się zapytać, komu służy to ciągłe zohydzanie obywatelom demokratycznie wybranych polskich władz? Na czyje zlecenie działają ci, którzy wmawiają nam, że wszystko, co polskie jest nienowoczesne i przestarzałe, niemodne i zbyt sentymentalne? Czy zgodne z prawem może być to, że w imię swobody wypowiedzi osoby uznające się za dziennikarzy odrzucają zasadę obiektywizmu a dla realizacji swoich prywatnych interesów nie wahają się używać kłamstwa, manipulacji, ukierunkowanej selekcji informacji pod kątem założonej z góry tezy? Czy może być mocne państwo, którego demokratycznie wybrani przedstawiciele są przedmiotem nieustannego, bezpardonowego i tendencyjnego ataku ze strony różnych publikatorów na wszystkich poziomach?
W moim głębokim przekonaniu zmarły na posterunku polski Prezydent prof. Lech Kaczyński pozostawił naszemu pokoleniu ważny testament: przekonanie o potrzebie Polski silnej, o konieczności budowania Narodu dumnego ze swej historii i tradycji, ze swoich narodowych symboli, Narodu znajdującego godne dla siebie miejsce w rodzinie wolnych Narodów, trwającego przy wierze przodków, ale zarazem nowoczesnego. To Jego Osobę uznać możemy za propagatora nowoczesnych form patriotyzmu, który niesie czytelny przekaz także dla młodego pokolenia, za Prezydenta wartości i wypływającej z nich pogody ducha, ale zarazem stanowczości i praworządności w sprawach państwowych. Lech Kaczyński wielokrotnie podkreślał, że nasze wspólnoty lokalne i regionalne nie są autonomiczne, ale muszą być włączone w rozumianą całościowo służbę polskiemu Państwu i Narodowi. I takiego Go zapamiętamy. Naszym zadaniem jest wypełnienie tego testamentu poprzez solidną pracę dla Ojczyzny, której celem będzie Polska stabilna i silna w różnych wymiarach, silna ekonomicznie, ale także poczuciem narodowej więzi i wspólnoty wyznawanych wartości.
Dostojni Goście, Szanowni Państwo
Wiele wydarzeń w naszej historii spina swoista klamra, w której odnajdujemy podobne dylematy i stające przed nami wyzwania. Wydarzenia ostatnich tygodni zapewne będą jednymi z najważniejszych dla współczesnych dziejów naszego Narodu, tak jak uchwalenie Konstytucji 3 maja było jednym z najważniejszych wydarzeń dla pokolenia Polaków drugiej połowy XVIII w. Chciałoby się jednak powiedzieć, abyśmy z naszej historii i jej poszczególnych zdarzeń umieli wyciągnąć odpowiednie wnioski. Jednym z najważniejszych powinno być przekonanie, że państwo to nie jest abstrakcyjna i anachroniczna idea, ale budowana przez wieki wartość, której służą konkretni ludzie. Smoleńska katastrofa w przemożny sposób zwraca naszą uwagę na ludzi wypełniających służbę publiczną, którym szacunek powinniśmy okazać nie tylko po śmierci, ale też za życia. Jestem przekonany, że te właśnie wnioski są nam dzisiaj szczególnie potrzebne, wypełniają też to dziedzictwo, które przed wiekami stworzyli nasi przodkowie w postaci Konstytucji 3 maja.
Kończąc niniejsze wystąpienie pragnę skierować podziękowanie do wszystkich uczestników uroczystości, do delegacji środowisk miasta i gminy Strzyżów i powiatu strzyżowskiego, orkiestry, pocztów sztandarowych, dzieci i młodzieży, wojska, strażaków, członków Związku Strzeleckiego i wszystkich obecnych mieszkańców. Raz jeszcze dziękuję samorządowi Gminy Strzyżów za współpracę przy organizacji uroczystości, dziękuję zaangażowanym pracownikom z naszych urzędów i jednostek, nam wspólnie życzę udanych obchodów, a z okazji Narodowego Święta kieruję także najlepsze życzenia do wszystkich mieszkańców naszego powiatu. Pragnę również Państwa zaprosić, o ile pogoda pozwoli, na tradycyjny Bieg Uliczny, który organizujemy dla uczczenia kolejnej rocznicy Konstytucji 3 maja, a który rozpocznie się po zakończeniu tej części uroczystości.
Dziękuję za uwagę

czwartek, 22 kwietnia 2010

Marcin Wolski Mediom

Prawdę mając na ustach, a kłamstwo w kieszeni,
będąc zgodni ze stadem, z rozumem w konflikcie,
dzisiaj lekko pobledli i trochę stropieni,
jeśli chcecie coś zrobić, to przynajmniej milczcie!  

Nie potrzeba łez waszych, komplementów spóźnionych
Waszej czerni, powagi, szkoda słów, nie ma co,
dzisiaj chcemy zapomnieć wszystkie wasze androny
wasze żarty i kpiny, wylewane przez szkło.

 Bo pamięta poeta, zapamięta też naród
 wasze jady sączone, bez ustanku dzien w dzień.
 Bez szacunku dla funkcji, dla symbolu, sztandaru...
 Karlejecie pętaki, rośnie zaś Jego cień!

Od Okęcia przez centrum, tętnicami Warszawy.
Alejami, Miodową i Krakowskim Przedmieściem
jedzie kondukt żałobny, taki skromny choć krwawy.
A kraj czuje - prezydent znowu jest w swoim mieście  

Jego wielkość doceni lud w mądrości zbiorowej.
Nie potrzeba milczenia mącić fałszu mdłą nutą
Na kolana łajdaki, sypać popiół na głowę
Dziś możecie Go uczcić tylko wstydu minutą!  

niedziela, 18 kwietnia 2010

Pogrzeb Prezydenta 3

Wracamy. Zmęczeni, ale z poczuciem wypełnionego obowiązku. Tyle się mówi o obojętności młodzieży, o braku zainteresowania wartościami patriotycznymi, a ja tymczasem w niejednych oczach tych młodych ludzi z naszego powiatu widziałem łzy ... Faktycznie było ciężko - kiedy zobaczyliśmy trumnę Prezydenta wyprowadzaną z Bazyliki Mariackiej - trudno było nie płakać. Zginął przecież jak bohater, w zdarzeniu niespotykanym w dziejach. Wraz ze swoją żoną, delegacją, w której było tak wielu wybitnych, nieodżałowanych ludzi. I ta symbolika katyńska - tak jak wtedy w 1940 roku i latach następnych zostaliśmy osamotnieni z naszą prawdą i bólem, tak i teraz na pogrzeb nie przyjechał prawie cały Zachód. Splot okoliczności sprawił, że na pogrzebie obecna była Środkowa i Wschodnia Europa, tak jak przed 70 laty...

Z chłodną obojętnością zebrane tłumy przyjęły większość oficjalnych przemówień. Z jednym wyjątkiem. Bardzo dobre i bardzo osobiste przemówienie Przewodniczącego "Solidarności" Janusza Śniadka przyjęte zostało owacją na stojąco. Jest bowiem jakiś gniew w Narodzie, jakieś zniecierpliwienie na te "autorytety" salonowe, które ciągle nas pouczają, że trzeba się niemal wstydzić swojej historii, jest coś niestosownego w tym, że ta sama redakcja, które do niedawna za cnotę uważała zadrwić z Prezydenta, teraz roni krokodyle łzy... I te transparenty: - wśród nich "Prezydent Wartości" - najlepiej chyba opisujący postać Zmarłego. Później okrzyki: Lech Kaczyński - Dziękujemy. ..

Wracamy do domu. Uczestniczyliśmy w niezwykle ważnym wydarzeniu. Jestem przeświadczony, że to wydarzenie przejdzie do legendy naszego pokolenia. Że stanie się punktem odniesienia dla wielu dalszych. Było nas wielu, wszyscy wiemy, że ta Postać, to Dziedzictwo i te jakże ważne chwile nie mogą zostać zapomniane, że tu musi zrodzić się inna Polska, prawdziwsza, bo przecież  - choć to nadal nie do uwierzenia - ale jednak prawdziwa była ta śmierć i ta ofiara.I ten dzisiejszy Pogrzeb również był prawdziwy.

Pogrzeb Prezydenta 2

Jesteśmy na krakowskich Błoniach. Tu, gdzie odbyły się wspaniałe, wielkie Msze odprawiane podczas pielgrzymek Ojca Św. Jest piękna pogoda i wszyscy zastanawiają się, gdzie ta chmura pyłów wulkanicznych, która uniemożliwiła przyjazd tak wielu zagranicznych delegacji na to niezwykłe, ale jakże wpisujące się w dramatyczne losy naszej Ojczyzny wydarzenie. Tak jak papieskie msze, tak i obecna staje się wielką narodową manifestacją. Wiele biało - czerwonych flag, transparentów oddających hołd Prezydentowi i Jego małżonce.Wszystkie z czarną kokardką, kirem... Przed chwilą zakończyła się Msza Św, dla zgromadzonych, za chwilę rozpocznie się relacja z centrum Krakowa. W naszej grupie dzielnie radząca sobie młodzież z Zespołu Szkół z Czudca z Panem Profesorem, liczna grupa z Wiśniowej, dokoła nas wiele, wiele osób z całej Polski. Mamy transparent "Powiat Strzyżowski żegna Prezydenta. Trud na pewno niemały, nawet mój Michał mocno zmęczony, ale to przecież nasz obowiązek - być tutaj, dzisiaj, razem z innymi. Za chwilę rozpoczęcie uroczystości żałobnych. Rozpoczynamy modlitwę ...

Pogrzeb Prezydenta 1

To nieprawdopodobne, niewiarygodne wydarzenie ... a jednak się stało. Do dzisiaj trudno uwierzyć, że to się wydarzyło. Uczestniczymy w uroczystościach, oglądamy relacje, słuchamy, modlimy się, ale cały czas te wydarzenie to jak jakiś okropny sen, nierzeczywistość ...

Byliśmy w Warszawie, z całą delegacją z naszego powiatu, ze sztandarami, ze strażakami ochotnikami, z młodzieżą złożyliśmy hołd Parze Prezydenckiej. Była powaga, smutek, żal, ale i zjednoczenie z tak wieloma ludźmi czującymi podobnie jak my - na Krakowskim Przedmieściu, w naszej stolicy. Dzisiaj jedziemy na pogrzeb urzędującego Prezydenta Rzeczypospolitej i Jego Małżonki. To nieprawdopodobne, ale jedak prawdziwe. Jedzie cały pociąg zorganizowany przez stowarzyszenie podkarpackich samorządów, a w nim spora grupa z naszego powiatu, przedstawicieli władz, mieszkańców, młodzieży.

Przez lata pracy samorządowej przeżywaliśmy różne chwile - lepsze i gorsze, mniej lub bardziej wzniosłe, przeżywaliśmy również okres żałoby - po śmierci naszego Ojca Św. Kto jednak przypuszczał, że przyjdzie nam przeżywać taką tragedię, że zginie Prezydent naszego Państwa, że razem z nim zginie tak wielu wybitnych Polaków. Zaiste - Pan przeszedł przez nasze szeregi ... Dzisiaj razem z wieloma mieszkańcami i przedstawicielami Podkarpacia jedziemy z transparentem, flagami Polski i Powiatu, aby uczestniczyć w pogrzebie Pierwszej Pary Rzeczypospolitej - Prezydenta i Jego Małżonki - chowanego jak się należy - na Wawelu, w królewskim Krakowie.

sobota, 10 kwietnia 2010

Zbigniew Herbert Guziki


[ Pamięci kapitana
Edwarda Herberta ]


Tylko guziki nieugięte
przetrwały śmierć świadkowie zbrodni
z głębin wychodzą na powierzchnię
jedyny pomnik na ich grobie

są aby świadczyć Bóg policzy
i ulituje się nad nimi
lecz jak zmartwychstać mają ciałem
kiedy są lepką cząstką ziemi

przeleciał ptak przepływa obłok
upada liść kiełkuje ślaz
i cisza jest na wysokościach
i dymi mgłą katyński las

tylko guziki nieugięte
potężny głos zamilkłych chórów
tylko guziki nieugięte
guziki z płaszczy i mundurów

niedziela, 4 kwietnia 2010

Radość Świąt Wielkanocnych

Wielkanoc to radosne Święta. Po wspomnieniu eschatologicznych i dramatycznych wydarzeń Wielkiego Czwartku i Wielkiego Piątku przychodzi Zmartwychwstanie. Próżna jest nasza wiara, jeżeli Pan Jezus nie zmartwychwstał naucza Święty Paweł. I tak jest w istocie - zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa stanowi centrum naszej wiary. Jest to fakt radosny, tak bardzo, jak bardzo radosne może być zwycięstwo życia nad śmiercią, miłości nad nienawiścią, wierności nad zdradą. Jak bardzo radosna może być wiara w Odkupienie i Zbawienie. Tradycja uznaje Święta Zmartwychwstania Pańskiego za najstarsze święta chrześcijańskie, obchodzone już za czasów pierwszych apostołów. Dzisiaj te Święta są także centrum całego roku liturgicznego a sposób ich indywidualnego i wspólnotowego przeżywania określiły całe wieki tradycji.
Okres Świąt Wielkanocnych to czas budzącej się wiosny. Ożywająca na nowo przyroda mocniej jeszcze pozwala nam odczuwać nastrój radości i nadziei. Tym łatwiej więc używamy tych słów w przesyłanych i przekazywanych życzeniach. Święta to czas zarezerwowany przede wszystkim dla rodziny. Codzienne obowiązki: praca, nauka ustępują miejsca wspólnemu przeżywaniu uroczystości religijnych i rodzinnemu świętowaniu.
Niech więc ten czas będzie właśnie takim: rodzinnym, radosnym czasem przeżywania Zmartwychwstania Pana Jezusa. Mieszkańcom powiatu strzyżowskiego, przyjaciołom i sympatykom naszego samorządu, a także czytelnikom tych moich wpisów życzę pogodnych, radosnych i rodzinnych Świąt Wielkanocnych oraz błogosławieństwa Chrystusa Zmartwychwstałego. Po nauce pokory, cierpienia i wierności płynącej z Wielkiego Piątku, niech otucha, radość i zwycięstwo Wielkiej Niedzieli będzie dla nas umocnieniem i nadzieją, dającą siłę do wykonywania codziennych obowiązków i pokonywania pojawiających się trudności.

piątek, 2 kwietnia 2010

Po adoracji

Wielki Piątek... Na nabożeństwach tak wielu wiernych. Straż przy grobie, czuwamy także my, rozważając religijne tajemnice śmierci i odkupienia. Trudno pisać o tych wydarzeniach i przeżyciach, bo to przecież najistotniejsze, ale i najbardziej osobiste doświadczenia. W naszych świątyniach bierzemy udział w uświęconych wiekami tradycji obrzędach triduum paschalnego. W Wielki Piątek to Krzyż i Śmierć Zbawiciela stanowią centrum religijnych wydarzeń, naszych modlitw i refleksji. O czym można myśleć, całując na klęczkach rany Chrystusa na krzyżu, jak modlić się przed Najświętszym Sakramentem, gdy strażacka warta przypomina rzymską kohortę prowadzącą Jezusa na śmierć? Każdy z nas ma na pewno swoją odpowiedź na te pytania. Słowa zresztą nigdy nie wyrażą całej pełni doświadczenia i całej prawdy. Nazywając już upraszczają. Ale zarazem to w słowach i w języku tkwi wielka potęga treści i komunikacji. Jakie słowa nazwać mogą religijne doświadczenie Wielkiego Piątku? Pokora, rozpacz, cierpienie? A może śmierć, zwątpienie, nicość, zdrada? Stajemy w obliczu tych pytań - każdy z nas osobiście, ale i jako wspólnota. Co może być naszą odpowiedzią? Modlitwa, czuwanie przy grobie, rozwijane przez wieki zwyczaje i gesty? To na pewno formy zadośćuczynienia, w których wyrażamy nasze indywidualne i wspólnotowe postawy. Przypominają się piękne misteria, z zaangażowaniem odgrywane na naszym terenie. Takie piękne misterium przez wiele lat odbywało się w parafii w Babicy - było przygotowywanym przez młodzież babickiej parafii wydarzeniem, które w Niedzielę Palmową przyciągało rzesze widzów z całego regionu. W tych wydarzeniach próbujemy odnaleźć nie tylko prawdę o naszej religii, przeżyć zbawczą śmierć naszego Pana. Próbujemy również odnaleźć siebie samych, może zrozumieć i przyjąć swoje powołanie, może zastanowić się nad tym, co w naszym życiu najważniejsze. Przy Chrystusowym Krzyżu stajemy w obliczu największej pokory i największej pychy. Pokory Boga - człowieka, który swoje życie, cierpienie i rozumianą po ludzku godność oddał za nas i ludzkiej pychy, która - wyrokiem sądu - Boga skazała na śmierć. Pychy tak często nam znanej, tak powszechnej i tak trudnej do zrozumienia, trudnej do zaakceptowania. I pokory - tak potrzebnej, a jednak tak rzadko spotykanej we współczesnym świecie.

sobota, 27 marca 2010

Budżet powiatu na 2010 r.

Na ostatniej sesji Rada Powiatu dokonała zmian w budżecie powiatu na obecny rok. Temat budżetu powiatu w jakiś sposób uzupełnia i rozszerza temat z poprzedniego wpisu, dlatego chciałbym tej sprawie poświęcić kilka zdań. Czym jest budżet samorządu? To roczny plan finansowy danej jednostki, składający się przede wszystkim z części dochodowej i wydatkowej. Po stronie dochodowej budżetu zawarte są różne planowane wpływy na dany rok pochodzące ze źródeł, które niejako z mocy prawa przysługują danemu samorządowi oraz takie, które  związane są z realizowanymi projektami, pozyskanymi pieniędzmi z różnych programów itp. Po stronie wydatkowej przewidywane są i aktualizowane kwoty planowanych wydatków na różne zadania: na wynagrodzenia pracowników, wydatki rzeczowe, ale także np. na inwestycje. Najczęściej jest tak, że kwoty planowane po stronie dochodowej na dane zadanie odpowiadać powinny kwotom na to zadanie planowanym po stronie wydatkowej. Jeżeli wydatki są większe od dochodów, wówczas pojawia się deficyt budżetu, który musi zostać zrównoważony np. poprzez zaciągnięcie w danym roku kredytu bankowego.
Piszę o budżecie naszego samorządu, ponieważ ten temat w bezpośredni sposób wiąże się z pytaniem o potrzebę istnienia powiatów, w tym powiatu strzyżowskiego. Po ostatnich zmianach budżet naszego samorządu osiągnął wartości absolutnie rekordowe. Planujemy zrealizowanie dochodów w bieżącym roku w wysokości 77 205 408 zł, wydatków zaś w wysokości 87 856 358 zł. Wydatki majątkowe - w większości inwestycyjne sięgną kwoty 42 385 095 zł, co stanowi obecnie 48,2% całości wydatków! To są absolutnie rekordowe wartości, a warto przypomnieć, że rok 1999, gdy powstawał powiat, zaczynaliśmy z planowaną kwotą dochodów niespełna 20 mln zł.
I te wielkości w jakiś sposób już mówią same za siebie, odpowiadając na pytanie, jaka wartość płynie z istnienia powiatu na naszym terenie. Przez jeden rok nasz samorząd wyda  kwotę blisko 90 mln zł, z czego połowa zostanie zainwestowana, służąc rozwiązaniu naszych lokalnych problemów, nieraz zaniedbanych przez wiele dziesięcioleci. To prawda, że w wydatkach stałych znajdziemy w tych wielkościach wynagrodzenia pracowników, stałe koszty rzeczowe itp., ale przecież także te środki zostaną wydane w większości w naszym powiecie, zasilając lokalną gospodarkę.
Nie z tej grupy wydatków wynikają jednak rekordowe wartości naszego tegorocznego budżetu. Powodem są głównie wydatki majątkowe - można powiedzieć, że nasz samorząd zainwestuje w tym roku na naszym terenie grubo ponad 40 mln zł, przeznaczając prawie połowę swojego budżetu na inwestycje w różnych dziedzinach. 
Jakie to będą inwestycje? Najwięcej środków wydamy na modernizację infrastruktury drogowej. Już kontynuowane są prace przy dwóch projektach finansowanych z Regionalnego Programu Operacyjnego - na drodze Niebylec - Gwoźnica i Dobrzechów - Wysoka Strzyżowska, które obejmują również wykonanie kilku obiektów mostowych, w tym nowego mostu w Dobrzechowie na Wisłoku - obiekt ten powstanie po kilkudziesięciu latach od budowy obecnego mostu, który nie spełnia już współczesnych oczekiwań, zwłaszcza w zakresie nośności. Przebudowana i zmodernizowana zostanie droga w Pstrągowej w ramach Narodowego Programu Przebudowy Dróg Lokalnych, mamy już również zabezpieczone środki na podobną jak w Dobrzechowie przebudowę mostu w Kobylu, dokończenie modernizacji drogi Strzyżów - Pstrągowa i  Pstrągówka - Jaszczurowa. W porozumieniu z Powiatem Krośnieńskim rozpoczniemy prace przy zabezpieczeniu osuwiska na granicy Wysokiej Strzyżowskiej i Węglówki a z Powiatem Rzeszowskim na drodze w Babicy. W sumie na te zadania przeznaczymy ok. 25 mln zł. Nie byłoby to możliwe bez wykorzystania środków zewnętrznych, które stanowić będą większość tych wydatków, ale również bez wsparcia naszych działań poprzez zaangażowane środki z własnych budżetów przez samorządy gmin, na obszarze których realizujemy dane inwestycje.
Pozostałe 20 mln to m.in. planowane w tym roku dokończenie modernizacji Domu Pomocy Społecznej w Gliniku Dolnym, modernizacja budynków szpitala powiatowego w Strzyżowie, rozbudowa Specjalnego Ośrodka Szkolno - Wychowawczego we Frysztaku, obiektów Domu Dziecka w Żyznowie, Domu Pomocy Społecznej w Babicy i filii w Pstrągowej Woli, Zespołu Szkół w Czudcu i in.
Przyczyną tak wysokich wydatków inwestycyjnych w tym roku z naszego budżetu jest swoiste skumulowanie różnych, przygotowywanych nieraz przez kilka lat działań, szczególnie dotyczących wykorzystania środków z Unii Europejskiej. Oczywiście te wydatki nie pozostaną bez wpływu na zadłużenie naszego samorządu. Do każdego z planowanych projektów - poza niektórymi projektami finansowanymi z Europejskiego Funduszu Społecznego musimy zabezpieczyć tzw. wkład własny - odpowiednią do wielkości projektu sumę pieniędzy pochodzącą z naszego budżetu lub innych źródeł. Najczęściej udział ten mieści się w przedziale 15 do nawet 50% wartości inwestycji. Przy tej wielkości wydatków nie jest możliwe ich sfinansowanie wolnymi środkami w budżecie powiatu, które zresztą są niewielkie, dlatego przewidujemy zaciągnięcie kredytu na sfinansowanie tych wydatków - wg planu na koniec 2010 r. zadłużenie powiatu sięgnie kwoty ok. 20 mln zł. 
To nie będzie niskie zadłużenie, ale mieszczące się w dopuszczalnych granicach. Z drugiej strony zaś - taka właśnie jest nasza strategia - wobec skali zaniedbań w tak wielu zadaniach, które nam powierzono w 1999 r. - skali niedoinwestowania przez wiele dziesięcioleci i jednocześnie niezbyt dużych możliwościach finansowych naszego budżetu, konieczne było poszukiwanie dużych środków w programach zewnętrznych, które pozwolą te zaniedbania zniwelować. I ten proces właśnie zachodzi, a jego jak do tej pory najlepszym przykładem jest budżet naszego samorządu na 2010 r. 

poniedziałek, 22 marca 2010

Po co nam powiat?

To trochę prowokacyjne pytanie z tytułu warto postawić, wielu ludzi zresztą je stawia od dawna, już co najmniej od czasu dyskusji o utworzeniu powiatów z 1998 r. Podczas ostatniego Kongresu Samorządowego z okazji XX - lecia samorządów terytorialnych w podobnym tonie działalność powiatów określił sam aktualnie urzędujący Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji Jerzy Miller. Wydawało się wcześniej, że ta dyskusja już ustała, że po reformie z 1998 r. i nieudanych próbach odwrotu od "Polski powiatowej" podejmowanych przez kolejne rządy zaniechano dalszych prób rewizji ustalonego wówczas porządku. Skoro jednak sam Minister podejmuje taki temat, wydaje się, że ciągle ta tendencja zmierzająca do deprecjonowania powiatów i ich dorobku odżywa na nowo. Spróbujmy więc podyskutować na ten temat.
Po pierwsze mało kto przyjmuje do wiadomości, że powiaty zawsze istniały - nawet po ich likwidacji w 1975 r. ciągle było wiele spraw załatwianych na poziomie dawniej powiatowym, później z rosyjska nazywanych rejonem. Podobnie jest dzisiaj np. na Słowacji - tam nie ma gmin zbiorowych - są gminy jednostkowe, tzn. każda miejscowość jest gminą, nie ma samorządowych powiatów, są za to samorządowe województwa (kraje), ale powiat (okres) nadal istnieje w różnych układach administracyjnych, nawet na mapie, gdzie są zaznaczane jego granice. U nas było podobnie - wiele spraw ze swej natury, niezależnie od formalnych uwarunkowań, miało wymiar powiatowy - tak było ze sprawami geodezyjnymi, rejestracją pojazdów, szkołami średnimi, ochroną zdrowia, zarządzaniem drogami, różnymi inspekcjami i instytucjami nadzorczymi itp. Różnica była tylko taka, że wszystkie te kompetencje i uprawnienia władzy publicznej wykonywane były na naszą rzecz jako mieszkańców tego terenu, ale przez administrację rządową - zarządzaną z zewnątrz przez odpowiednie organy tej administracji ulokowane najczęściej w stolicy województwa. Kiedyś w systemie totalitarnym, w którym chodziło o ścisłe podporządkowanie władzy i sprawowanie kontroli nad obywatelami przez jedną partię miało to swoiste, logiczne uzasadnienie, w systemie demokratycznym taki model władzy publicznej na szczeblu powiatu jest jednak nie do przyjęcia. Jako społeczność tego terenu, część Narodu i społeczeństwa, mamy bowiem pełne prawo do zarządzania sprawami publicznymi, które nas dotyczą. Na co dzień zresztą obserwujemy rezultaty zarządzania naszym terenem przez administrację rządową przez kilkadziesiąt lat - zaniedbania w tych sprawach, z którymi do dzisiaj się borykamy sięgały nawet kilku dziesięcioleci.

Nie dajmy się więc zwieść podsuwanym tu i tam hasłom likwidacji powiatów, które tak łatwo trafiają, szczególnie do osób związanych z samorządami gminnymi. To bowiem jest tylko kolejna odsłona sporu Polski resortowej - marzącej o powrocie do centralnego sterowania z Polską samorządną. A chodzi w rezultacie nie o to, by przekazać kompetencje samorządom gminnym, bo to będzie niemożliwe, ale by rozszerzyć kontrolę administracji rządowej również na poziomie lokalnym - powiatowym.

piątek, 19 marca 2010

Podziękowania i ... wybory

Atmosfera się ociepla... To nie tylko wiosna za oknem, na którą w tym roku czekamy ze szczególnym utęsknieniem. To także wzrastająca temperatura wokół naszych samorządów, bo w tym roku kończy się kadencja obecnych władz lokalnych i regionalnych i na koniec roku przeprowadzone zostaną wybory na nową kadencję. Niektóre media próbują wykorzystać ten fakt dla podniesienia swojej atrakcyjności i zapewne wyników sprzedaży, organizując plebiscyty, podsumowania, rankingi. W tym miejscu pragnę serdecznie podziękować wszystkim, którzy w takim właśnie telefonicznym plebiscycie zechcieli się pofatygować i wyrazić swoją sympatię dla mnie poprzez pozytywne smsy. Były to głosy płatne - tym bardziej więc składam serdeczne podziękowania. Z kolei dziwię się, że są ludzie skłonni płacić za głosy negatywne ... ale to już widocznie taka ludzka natura ... Ta sama gazeta prowadzi również forum internetowe, na którym jakaś grupa (?) osób pozwoliła sobie na wiele kłamstw i pomówień w stosunku do mnie, stawiając sobie za cel oczernienie mojej osoby. Będę w tym wypadku chciał dochodzić swoich praw w sądzie - pytanie jednak czy to jest możliwe, skoro wypowiedzi są anonimowe. Przy okazji przekonałem się, że podobne, żenujące swoim poziomem fora prowadzone są w przypadku wielu innych osób pełniących funkcje publiczne, samorządów itp.
Niedawno przyszła do mnie Pani, która związana była z opozycją demokratyczną na naszym terenie w latach 80-tych. Opowiedziała mi o swoich współczesnych problemach i stwierdziła, że nie o taką Polskę jej chodziło. Ja po przejrzeniu tych ujawniających najgorsze cechy ludzkiej natury komentarzy mam ochotę powiedzieć to samo ... nie o taką wolność nam chodziło.
Pod koniec lat 80-tych na studiach w Krakowie byłem aktywnym działaczem Niezależnego Zrzeszenia Studentów. To był czas rodzenia się niepodległej Polski. Wówczas wszechobecna była jeszcze propaganda, cenzura i ustrój PRL. Na licznych demonstracjach i pochodach nosiliśmy hasła domagające się wolności słowa i zniesienia cenzury. I dobrze, że tak się stało, jednak ta wolność, słowo nigdy nie powinno być wykorzystywane do niszczenia innego człowieka, choćby był najbardziej znienawidzonym politykiem ... Być może nie jestem w tej sprawie obiektywny, bo dotyczy to mnie osobiście, ale z drugiej strony każdy człowiek ma prawo do godności, której nie powinna naruszać nawet zasada wolności słowa. Nie tylko bronią, ręką, ale także słowem można ranić a nawet zabić jak ostrym narzędziem. Nie powinniśmy więc pozwalać na takie zachowania, a ludzi, którzy tak pojmują zasady demokracji należy omijać z daleka. 

piątek, 5 marca 2010

Moja Europa 3

Podczas obrad Komisji czy sesji plenarnych Komitetu Regionów na sali spotykają się przedstawiciele władz lokalnych i regionalnych ze wszystkich krajów członkowskich Unii Europejskiej. Dopiero przy takim spotkaniu widać jak bardzo różna jest Europa. Mawiał niegdyś Joseph de Maistre - wybitny twórca myśli konserwatywnej, że nigdy nie widział na ulicy człowieka, widział za to wielu Francuzów, Włochów czy Anglików. I tak jest w istocie - to, czym jesteśmy określa nie tylko nasz biologiczny wygląd czy cechy genetyczne, ale również wychowanie i tradycja kształtowana przez kolejne pokolenia. Stąd też każda kultura narodowa nie jest bytem abstrakcyjnym, ale jest w jakimś sensie częścią nas samych, częścią naszej osobowości, Przyzwyczajeni jesteśmy od dzieciństwa do jednego obrazu świata, do przestrzeni fizycznej, ale również językowej czy społecznej ukształtowanej w określony sposób. Przenosimy więc ten nasz obraz podświadomie na kształt całego świata. Jesteśmy zdziwieni a nawet zaskoczeni, gdy okazuje się, że w innym kraju obraz ten wygląda zupełnie inaczej, a to, co dla nas było oczywiste, dla innych może być oczywiste na zupełnie inny sposób. Nie dotyczy to tylko języka, chociaż także w tej rzeczywistości, jeżeli zagłębimy się w nią dokładnie, to okaże się, że tłumaczenie jest tylko przybliżeniem wyrażanych treści - zgłębianie tajników danego języka pozwala bowiem odkrywać jego prawdziwą strukturę znaczeniową, możliwą do pełnego zrozumienia tylko w tym języku - za nią stoi cała  będąca jego podłożem kultura i tradycja. Podobnie jest z kontekstem kulturowym, społecznym, ale również z takimi sferami jak chociażby model organizacji państwa czy administracji lokalnej.
Dla nas, żyjących w republice - ten typ ustroju wydaje się czymś oczywistym, jednak na naszym kontynencie wiele krajów ma formę monarchii czy federacji. Również na poziomie lokalnym czy regionalnym właściwie trudno wskazać dwa takie same systemy społeczne, bo nawet organizacja tak ważnej sfery życia publicznego jak oświata jest całkowicie różna nawet w sąsiednich krajach. Dodać też trzeba, że ta różnorodność to wielkie bogactwo, to cenny kapitał wielu wieków tradycji, który dzisiaj stanowi o sile naszych społeczeństw, ale niestety jest w wielu punktach zagrożony powszechną uniformizacją w procesie globalizacji... Podobnie też jest z systemem władzy regionalnej i lokalnej - każde państwo ma za sobą długą tradycję budowania jej formy i struktur, dopasowując system administracyjny  do potrzeb państwa i obywateli. Mamy też do tego prawo - my Polacy - aby nasza organizacja państwa wynikała z naszej tradycji historycznej i odpowiadała naszym aktualnym potrzebom. Dlatego też z góry skazane na niepowodzenie są próby - tak powszechne u nas - powoływania się na doświadczenia innych krajów i powielania ich rozwiązań organizacyjnych. Tak było chociażby w dyskusji o powiatach jakiś czas temu, w której zarzucano, że są one zbyt małe w stosunku do dajmy na to powiatów niemieckich. Ale są dostosowane do naszej struktury państwa i wynikają z naszej tradycji, uwarunkowań lokalnych i regionalnych - podobnie zresztą jak w innych krajach inne struktury organizacyjne. Doświadczenie europejskie uczy, by zbyt łatwo nie wyciągać wniosków uogólniających, nie przenosić doświadczeń jednej rzeczywistości państwowej do innej, bo takie działanie jest często radykalnym uproszczeniem dokonanym bez racjonalnych podstaw. Europa nie tylko pod tym względem jest bardzo różnorodna i taka powinna pozostać.

czwartek, 4 marca 2010

Moja Europa 2

Budynek Komitetu Regionów znajduje się w tzw. "dzielnicy europejskiej" w Brukseli. Jest położony przy ulicy Belliard, niedaleko siedziby Parlamentu Europejskiego i nieopodal budynku Komisji Europejskiej. Komitet Regionów dzieli ten budynek z Komitetem Społeczno - Ekonomicznym Unii Europejskiej.
Sama Bruksela sprawia pozytywne wrażenie - jest to miasto cichsze i spokojniejsze niż takie wielkie metropolie jak chociażby Rzym, Paryż czy Londyn - nawet Wiedeń. Na przybyszu robi wrażenie sprawny system komunikacyjny - sieci metra uzupełniane są przez wiele tras autobusowych, można też dojeżdżać do najważniejszych punktów połączeniami kolejowymi, częstotliwość kursów jest na tyle duża, że nie ma problemu z dostaniem się do któregokolwiek z głównych punktów miasta. Ulice są czyste, nawet budowy, których ciągle jest tu dużo prowadzone są w odizolowaniu danej działki od reszty przestrzeni, służby publiczne są cały czas widoczne w różnych punktach miasta. 
Bruksela jest jednym z trzech regionów Królestwa Belgii. Jest stolicą kraju, który tworzą Walonowie i Flamandowie - tak więc mamy tu do czynienia z co najmniej dwiema odrębnymi nacjami i kulturami. Widać to na każdym kroku - chociażby przez to, że napisy na ulicach, w środkach transportu i w wielu innych miejscach niemal zawsze pisane są w dwóch językach: po francusku i po flamandzku. Przy okazji: dosyć zaskakującą konstatacją jest to, że tutaj na miejscu okazuje się, że na poziomie roboczym w Unii Europejskiej pierwszym językiem nie jest język angielski, ale język francuski. Wynika to chyba z faktu umiejscowienia stolicy Europy we francuskojęzycznej Brukseli. 
Dla przybysza z jednorodnej etnicznie Europy wschodniej zaskoczeniem jest też wielka liczba ludzi innych ras na brukselskich ulicach. To już dzisiaj rzeczywistość całej zachodniej Europy widoczna także tutaj. Szczególnie w metrze można spotkać wielu Arabów i Murzynów w różnym wieku, nieraz w charakterystycznych, dla nas egzotycznych narodowych czy kulturowych strojach. Wydaje się jednak, ze przynajmniej tutaj wielu z nich harmonijnie wtopiło się w tę wieloetniczną społeczność miasta. Nierzadko bowiem można spotkać grupy wesołych nastolatków o całym przekroju etnicznym jadące do lub wracające ze szkoły w takich samych mundurkach albo też panie i panów o ciemnym kolorze skóry i widocznej aparycji ludzi biznesu. Takie postawy - harmonijnego współżycia, asymilacji i tolerancji dla odmienności rasowej są zresztą tutaj mocno promowane, co wynika także z czystej konieczności pokojowego współżycia w jednym miejscu wielokulturowej społeczności. Belgowie w pewnym sensie zresztą w powszechnej opinii spłacają dług, jaki zaciągnęli w czasach kolonialnych w Kongu belgijskim, dlatego dzisiaj na ulicach Brukseli biali Europejczycy to ledwie połowa mieszkańców....

środa, 3 marca 2010

Moja Europa 1

Od czego należałoby zacząć rozmowę o Europie? O tej Europie widzianej od nas - ze Strzyżowa, Frysztaka, Stępiny, ale także o tej widzianej z perspektywy całej Polski? Z jednej strony mamy przecież tak wiele doświadczeń osobistych i rodzinnych - to ten wymarzony, lepszy świat, w którym tak wielu naszych bliskich przez dziesiątki lat, ale także obecnie znalazło i znajduje widocznie lepsze życie, skoro nie wracali wcześniej i jakoś obecnie również raczej rzadko wracają. To rzeczywistość, która jawi się nam jako świat lepszych zarobków, łatwiej dostępnej pracy, wyższego poziomu cywilizacyjnego ... z drugiej strony to na pewno świat kultury i cywilizacji europejskiej, w którym w sensie historycznym jako Polacy jesteśmy od ponad tysiąca lat, ale jednocześnie w sensie politycznym znaleźliśmy się powtórnie dopiero od 2004 r. Wcześniej był kilkunastoletni okres przejściowy po czasach naszego wyobcowania z zasadniczego krwioobiegu zachodniej Europy, kiedy to, nie z naszej zresztą winy znaleźliśmy się w orbicie wpływów sowieckiego systemu. To w tym czasie wybitny polski poeta, można powiedzieć nauczyciel naszego pokolenia, Zbigniew Herbert napisał słynny zbiór esejów "Barbarzyńca w ogrodzie" upamiętniając w ten sposób swoje podróże i niejako odkrywanie europejskiego dziedzictwa kulturowego, ale również tego, co wówczas stanowiło o żywotności europejskiej kultury i cywilizacji, czym żyła wolna Europa tamtych lat.
Wielu mieszkańców naszego powiatu ma dzisiaj ugruntowany obraz tego, czym jest Europa, nierzadko na stałe bowiem przebywają w krajach, które od dawna tworzą rzeczywistość kulturową, społeczną, historyczną i polityczną naszego kontynentu. Na pewno na swój sposób odkrywali ową europejskość i niejednemu z nich to odkrywanie, poszukiwanie swojego miejsca w nowej rzeczywistości nie przychodziło łatwo. Znany przecież jest proces "wykorzenienia", odejścia od swojej kultury, od utartego rytmu i znanego obrazu świata i życia, rodzący wiele frustracji i różnorodnych problemów. Od 2004 r. mamy jednak zupełnie nowe doświadczenie, nowy wymiar naszego myślenia o Europie. Tym wymiarem jest nieznane nam wcześniej uczestnictwo -  kiedy to jako Polacy włączyliśmy się w projekt zapoczątkowany po II wojnie światowej przez inne nacje naszego kontynentu, najpierw wspólnoty gospodarczej, sukcesywnie rozszerzanej, następnie wspólnoty politycznej i w pewnym sensie społecznej. Tego nieznanego w naszych dziejach, ale również w dziejach Europy wydarzenia nie da się porównać do tych doświadczeń, które znaliśmy wcześniej. Do tego "projektu Europa" rozpoczętego jako alternatywa dla rywalizacji pomiędzy narodami, która kończyła się wojną, w tym II wojną światową, dołączyliśmy w momencie, kiedy inni dali już dla niego określony kształt, znaleźli już utrwalone przez nawet dziesiątki lat odpowiedzi na wiele pytań i problemów, postawili bez nas diagnozy i ustanowili wyzwania na przyszłość. Jest tu na pewno miejsce także dla nas - nigdy bowiem nie był to projekt zamknięty - ale jednocześnie to miejsce jest uboższe o te dziesiątki lat, w których ugruntowywano i rozstrzygano to, co dzisiaj stanowi o zjednoczonej Europie, czyli Unii Europejskiej.
Z tej perspektywy i tak określonego miejsca to doświadczenie fascynujące - chodzi bowiem już nie tylko o  możliwości wyjazdu na Zachód i pracy za "lepsze pieniądze", nie tylko o odkrywanie europejskiej kultury w jej autentycznym, terytorialnym kontekście, ale również o poznawanie odmiennych i niezwykle różnorodnych organizacji społeczeństwa i zarządzania państwowego, o odkrywanie jakże odmiennych od naszego codziennego doświadczenia krajów i kultur. Tym zaś, co najważniejsze i rzeczywiście nowe jest chyba po raz pierwszy w naszych dziejach - może poza epoką Jagiellonów -  realna możliwość wnoszenia swojego wkładu w ten projekt wspólnej Europy. Wynika on z pojęcia uczestnictwa, z zaangażowania w funkcjonowanie Unii Europejskiej w różnych jej wymiarach i równego z innymi przedstawicielami krajów i narodów kontynentu rozstrzygania pojawiających się problemów i nadawania kształtu europejskiej polityce, europejskiemu prawu. Na pewno to nowa rzeczywistość, z którą łączą się nowe wyzwania, nowe nadzieje, ale i nowe problemy. Trzeba w tej Europie być, trzeba mówić o rzeczywistych europejskich wartościach i na ten poziom przenosić także nasze problemy. Dzisiaj chyba szczególnie jesteśmy zobowiązani, aby wypełnić to, o czym marzyli nasi rodacy w tak wielu dziesiątkach lat - aby współtworzyć wolną Europę i być częścią wolnego świata Zachodu.

piątek, 26 lutego 2010

Pisane z Brukseli

Po raz pierwszy udaje mi się redagować wpis na blogu bezpośrednio z Brukseli. Biorę dzisiaj udział w posiedzeniu Komisji Polityki Spójności Terytorialnej Komitetu Regionów. Jak sądzę, to swoisty znak czasu, że samorządowiec z Podkarpacia, z naszego powiatu może być jako pełnoprawny przedstawiciel na roboczym spotkaniu jednego z ciał Unii.
Czym jest Komitet Regionów? To instytucja Unii Europejskiej, która w tej organizacji reprezentuje władze lokalne i regionalne ze wszystkich krajów Wspólnoty. Od czasu do czasu mogę uczestniczyć w tych pracach, reprezentując Związek Powiatów Polskich - zrzeszenie gromadzące niemal wszystkie samorządy powiatowe w naszym kraju.
W Komitecie spotykają się przedstawiciele europejskich regionów i jednostek lokalnych upoważnieni przez ich krajowe reprezentacje i rządy, aby uczestniczyć w procesie przyjmowania prawa europejskiego, ale również w bieżącej polityce UE, pilnując, by działania te były korzystne dla lokalnych i regionalnych wspólnot. Sam Komitet mieści się w budynku niedaleko obiektu Parlamentu Europejskiego i jest samodzielnym podmiotem Unii Europejskiej. Jako instytucja przedstawicielska swoje prace prowadzi przede wszystkim poprzez sesje plenarne i tematyczne Komisje, w jakiś sposób związane z działalnością Komisji Europejskiej, jej Dyrekcji Generalnych, po to, by była zachowana maksymalna odpowiedniość pomiędzy działaniami europejskiego "rządu", jakim jest Komisja Europejska a pracami Komitetu. Można tu usłyszeć wszystkie języki Europy, ale mimo to sama praca przebiega bardzo sprawnie, wg wypracowanych i sprawdzonych procedur.
Sam mam wiele zastrzeżeń do różnych postaw czy rozstrzygnięć uznawanych dzisiaj za "europejskie", jednak na pewno niezwykle wartościowa jest dominująca tutaj idea spotkania przedstawicieli różnych narodów i społeczeństw Europy, aby dyskutować i w demokratycznym kompromisie przyjmować wypracowane stanowiska i opinie, będące później wyznacznikiem dla innych europejskich instytucji w zakresie spraw lokalnych i regionalnych.
Najważniejszym tematem dzisiejszego posiedzenia było wypracowanie opinii Komitetu Regionów co do przyszłej polityki spójności UE. Co oznacza ta nazwa? Generalnie chodzi o wszystkie fundusze, z których korzystamy, ubiegając się o środki na rozwój lokalny i regionalny w postaci budowy dróg, jednostek publicznych, rozwój infrastruktury, te, z których tak wiele w ostatnim czasie korzystamy jako społeczność powiatu strzyżowskiego. Już sam ten problem pokazuje jak ważne sprawy są tutaj podejmowane i że o tych sprawach nie powinno się mówić bez nas. Doskonale o tym wiedzą Niemcy, Francuzi, Belgowie, Hiszpanie czy Włosi, którzy bardzo mocno włączają się w te prace. Powinniśmy to wiedzieć także i my Polacy, żeby nie tylko uczestniczyć w Unii, ale również na miarę naszych ambicji nadawać ton tej organizacji - na wszystkich poziomach, także na poziomie Komitetu Regionów.